Gdzie szukać przewag konkurencyjnych – chłodnictwo w służbie branży mięsnej

Branża mięsna znajduje się w imadle rosnących kosztów energii, rygorystycznych norm środowiskowych, coraz wyższych oczekiwań klientów. W tym wymagającym otoczeniu instalacja chłodnicza jawi się jako kolejne wyzwanie, z którym trzeba się mierzyć, bo:
– stanowi jeden z głównych kosztów inwestycyjnych,
– stanowi jeden z głównych kosztów operacyjnych,
– ma duży wpływ na ESG przedsiębiorstwa,
– jest na tyle skomplikowanym systemem, że analiza i wzięcie pod uwagę wszystkich aspektów przy wyborze właściwej opcji wydaje się na pierwszy rzut oka nierealne.

Można jednak spojrzeć na chłodnictwo z innej strony – jak na strategiczny obszar budowania przewagi konkurencyjnej.
Zakład mięsny, jak każda inwestycja, ma przynosić właścicielowi oczekiwane profity – wszystkie decyzje właściciela są podyktowane maksymalizacją oczekiwanych rezultatów. Chłodnictwo jest jednym z zasobów, które ma prowadzić do tego celu. Wydaje się to proste, ale po rozłożeniu na czynniki pierwsze okazuje się, że kluczowe są decyzje dotyczące wyboru systemu chłodniczego. Przede wszystkim nie ma jednego najlepszego systemu, który będzie idealny dla każdego, bo praktycznie każdy zakład ma swoją specyfikę. Biorąc pod uwagę specyfikę zakładu i oczekiwania biznesowe należy wybrać optymalny system, który będzie najlepszy dla tego konkretnego przypadku.
Co zrobić, aby zaprojektować i zbudować optymalną dla siebie instalację chłodniczą? Jaką wybrać instalację?
– Amoniakalną, dwutlenkową, „freonową”,
– opartą o bezpośrednie odparowanie czy z czynnikiem pośrednim,
– pompową, zalaną czy DX,
– opartą o skraplacze powietrzne, natryskowo-wyprane, czy adiabatyczne,
– jednostopniową czy dwustopniową,
– opartą o maszynownię chłodniczą czy chillery,
– z 1, 2, czy może z 5-cioma sprężarkami,
– z jakimi temperaturami parowania i skraplania,
– czy i z jakim odzyskiem ciepła,
– z jakim systemem odtajania chłodnic?

Te pytania można mnożyć i inwestor lub jego służby w wielu przypadkach nie będą mieli czasu, żeby tak zagłębić się w temat, żeby potrafić to samodzielnie rozstrzygnąć. To są techniczne zagadnienia, na których ma się znać projektant/dostawca instalacji chłodniczej, a które będą wynikiem wspólnej pracy inwestora/jego służb i projektanta/dostawcy instalacji chłodniczej.
Jak więc tę optymalność określić? Należy przeprowadzić analizę wszystkich warunków, które dla danej specyfiki zakładu są wiążące i powinny być stosunkowo łatwe do określenia w procesie komunikacji Inwestora z dobrym projektantem. Czy te warunki są zawsze te same? Część z nich może się pokrywać (i w dużym odsetku inwestycji tak jest), ale część z nich będzie dla różnych inwestorów różna. Do głównych z nich należą:
– co i w jakich ilościach ma być chłodzone lub mrożone,
– jak wygląda proces produkcji,
– jakie jest otoczenie zakładu,
– jak ma wyglądać nadzór nad instalacją chłodniczą,
– jak wygląda dostęp do zasilania elektrycznego i wody,
– jaki jest przewidywany okres pracy zakładu, czy są planowane rozbudowy,
– jakie jest zakładane finansowanie inwestycji,
– jak wyglądają zasoby osobowe w zakresie nadzoru nad instalacją chłodniczą,
– jakie jest zapotrzebowanie na energię cieplną,
– czy ważniejszy jest koszt inwestycji, koszt utrzymania, trwałość czy też całkowity koszt życia instalacji chłodniczej?

Jak zapewne Państwo zauważyli, w tym spisie praktycznie nie ma słowa o cenie. Jest ona jak najbardziej ważna, ale nie jako cecha sama w sobie, a jako wypadkowa pozostałych warunków. Bo co mamy na myśli mówiąc „cena”? Dotyczy ona tylu aspektów, że nie można mówić o „cenie instalacji chłodniczej”, a należy ją rozpatrywać jako sumę:
– wartości inwestycji,
– kosztu pozyskania kapitału na inwestycję,
– kosztów zużycia energii, wody, ścieków,
– oczekiwanego okresu pracy (trwałość),
– kosztów serwisu.

Powyższe składowe kosztu „instalacji chłodniczej” są jak najbardziej wymierne i w miarę łatwo policzalne, ale do tego dochodzą koszty, które znacznie trudniej oszacować, a mogą mieć niebagatelne znaczenie w ostatecznym rozrachunku. Należą do nich:
– koszty poniesione w przypadku awarii:
   – koszt naprawy,
   – koszt utraconych korzyści – niewyprodukowanego towaru
   – koszt niewywiązania się z kontraktów – w tym kary,
– koszty środowiskowe:
   – emisja czynników do atmosfery (np. wycieki „freonów”),
   – związane z raportowaniem ESG,
– inne:
   – koszt ubezpieczenia zakładu,
   – koszt dotarcia do klientów – użycie argumentu bycia (lub nie) „zielonym”.

Niniejszy artykuł jest zbyt krótki, aby odnieść się do wszystkich powyższych obszarów i je opisać. W dalszej części skupię się na tych, które wydają się podstawowe, a ich znaczenie w ostatnim czasie znacznie wzrosło.
Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na tzw. freony i ich przyszłość w instalacjach chłodniczych. Ich niezaprzeczalną zaletą jest cena. Dla instalacji chłodniczych o małej i średniej wydajności nie ma tańszego rozwiązania, jeżeli chodzi o inwestycję. Na tym jednak ich zalety się kończą. Teraz kolej na wady:
– wysokie koszty środowiskowe:
   – „łatka” nie bycia zielonym,
   – konieczność raportowania w CRO,
   – obciążenie od strony ESG,
   – koszty emisji w przypadku wycieków,
– trwałość instalacji liczona na 10-15 lat,
– wysokie ryzyko wycieków czynnika, rosnące z wiekiem,
– wysokie (i ryzyko ciągłego wzrostu) cen zakupu czynnika (w szczególności w kontekście wycieków).

Z tego powodu gorąco namawiam do rozpatrywania instalacji chłodniczych opartych tylko o czynniki naturalne: amoniak (NH3), dwutlenek węgla (CO2), propan, glikol. Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na fakt niepewności związanej z legislacją europejską. Na cenzurowanym są przede wszystkim czynniki stosowane w procesach mrożenia i przechowywania przez dłuższy czas (mroźnie). Wg obecnie obowiązujących przepisów stosowanie tych czynników w instalacjach w okresie wykraczającym poza 2030 rok będzie obarczone bardzo dużym ryzykiem i może się zakończyć wyłączeniem instalacji z ruchu bez możliwości jej ponownego uruchomienia w przypadku rozszczelnienia instalacji chłodniczej i wycieku czynnika.
Ostatnimi obszarami, które chciałbym nieco szerzej omówić, to kwestie zużycia energii oraz koszty serwisu. Jeszcze niedawno pokutował pogląd, że instalacja chłodnicza ma być jak najtańsza. W sumarycznym koszcie inwestycyjnym instalacja chłodnicza stanowi jeden z głównych obszarów kosztowych, więc każdy 1% ceny stanowi wymierne oszczędności inwestycyjne. Jednak tania inwestycja nie zawsze oznacza najniższy koszt całego cyklu życia tej inwestycji (LCC-Life Cycle Cost). W ten sposób dochodzimy do dwóch bardzo ważnych obszarów, które w całym okresie życia inwestycji mają olbrzymie znaczenie – zużycie energii elektrycznej i koszty serwisu oraz przewidywany czas eksploatacji. Biorąc pod uwagę, że instalacje chłodnicze w zakładach mięsnych zużywają od 40 do 80% energii dostarczanej do zakładu, wybór właściwego systemu chłodzenia może drastycznie wpłynąć na wspomniane wyżej LCC. Przykładowa instalacja chłodnicza oparta o chillery „freonowe” kosztująca w zakupie np. 6 mln zł wydaje się z punktu widzenia kosztów najlepszym wyborem w zakupie, w porównaniu do maszynowni amoniakalnej wytwarzającej zimny glikol o tej samej wydajności, ale kosztująca 8 mln zł. Patrząc jednak na koszty energii elektrycznej, której zużycie w przypadku chillerów wyniesie 900 tys. zł, a w przypadku maszynowni amoniakalnej ok. 550 tys. zł rocznie widzimy, że różnica w cenie zakupu zwróci się po niecałych 6 latach. Z tego wynika, że już po 6 latach koszt pełnego cyklu życia obu typów instalacji się zrówna, a następnie każdego roku instalacja amoniakalna będzie kosztowała o 350 tys. zł mniej.

Ponadto typowa maszynownia amoniakalna przemysłowa ma przewidywany czas eksploatacji ponad dwa razy dłuższy. Podobnie jest w przypadku instalacji opartych o dwutlenek węgla, ale tylko przemysłowych – opartych, podobnie jak instalacje amoniakalne, o urządzenia przemysłowe. Tzw. „komercyjne” instalacje CO2 , bazujące na urządzeniach i rozwiązaniach znanych z instalacji freonowych, mają trwałość liczoną na ok. 10-15 lat (tak, jak instalacje freonowe).
W przypadku serwisu kwestia kosztów wydaje się trudniejsza do rozstrzygnięcia. Z jednej strony są bowiem stałe koszty związane z przeglądami, pozwalające na utrzymanie instalacji chłodniczej we właściwej kondycji, które wprost należy uwzględnić w budżecie, i które podnoszą koszt LCC. Z drugiej strony zdecydowanie minimalizują dużo większe koszty ewentualnych strat, braku produkcji, itp. w przypadku nieplanowanego przestoju związanego z awarią. W tym wypadku koszt prewencji będzie zdecydowanie niższy, niż koszty związane ze skutkami ewentualnej awarii. Łatwo to sobie wyobrazić porównując koszt kilkudziesięciu tysięcy złotych przeznaczonych na utrzymanie instalacji we właściwym stanie z kosztem produktów przechowywanych np. w mroźni o wartości liczonej w milionach zł. Oczywiście od tego typu awarii można się ubezpieczyć, ale wysokość kosztu takiego ubezpieczenia, a nawet w ogóle możliwość ubezpieczenia, jest wprost uzależniona od tego czy i w jaki sposób instalacja chłodnicza jest serwisowana, czy jest podpisana umowa serwisowa i na jakich warunkach.
W tak krótkim artykule nie sposób omówić wszystkich aspektów, które wstępnie nakreśliłem, więc zapraszam do kontaktu, aby wspólnie z Państwem omówić Wasze potrzeby i rozpocząć współpracę, która przyczyni się do Waszego rozwoju i pozwoli zwiększać osiągane zyski.

www.montostal.waw.pl

Rafał Matera
Prezes Zarządu Montostal Sp. z o.o.
wraz z zespołem Montostal Sp. z o.o. i Magik Sp. z o.o.

Udostępnij