Strefa PREMIUM
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.


„Sukcesja to ewolucja, nie rewolucja.” To zdanie najlepiej oddaje naturę procesu, który w firmach rodzinnych jest jednocześnie strategiczny i bardzo osobisty. Bo sukcesja to nie tylko przekazanie udziałów, funkcji i podpisów. To przekazanie władzy, wpływu, odpowiedzialności – a często także części tożsamości.
W Polsce większość procesów sukcesyjnych nie kończy się powodzeniem. Szacuje się, że do drugiego pokolenia trafia zaledwie kilka procent firm, a wiele przedsiębiorstw zamiast przekazać stery dzieciom, zatrudnia zewnętrznych menedżerów. Dlaczego tak się dzieje?
Dwa pokolenia, dwa światy
Dziś w proces sukcesji wchodzą najczęściej dwie grupy: trzydziesto- i czterdziestolatkowie, urodzeni w latach 80., oraz najmłodsi absolwenci uczelni, którzy dopiero rozpoczynają karierę zawodową. To pokolenia wychowane w zupełnie innych realiach niż ich rodzice – założyciele firm z lat 90.
Nestorzy budowali swoje biznesy w czasach niepewności i braku stabilnych zasad rynkowych. Sukces wymagał twardości, determinacji, silnej kontroli i często autorytarnego stylu zarządzania. Dziś rynek wygląda inaczej. Liczy się elastyczność, dialog, technologia, marka osobista, social media, praca hybrydowa. Młodsze pokolenie chce współdecydować, rozumieć sens działań i mieć wpływ.
To zderzenie mentalności bywa źródłem napięć.
Dlaczego sukcesorzy się wycofują?
Z mojej praktyki psychologa biznesu wynika, że bardzo często to właśnie sukcesorzy rezygnują z przejęcia firmy. Powód? Brak realnej sprawczości.
Oddanie władzy „na papierze” nie oznacza oddania jej w rzeczywistości. Zdarza się, że nestor formalnie przekazuje stery, ale nadal zmienia decyzje, podważa autorytet córki lub syna, podejmuje kluczowe ustalenia poza nimi. To rodzi frustrację, zmęczenie i poczucie bycia niewystarczającym.
Dla nestora firma bywa „trzecim dzieckiem” – efektem 30 lat pracy, wyrzeczeń i walki. Trudno oddać coś, z czym jest się tak silnie utożsamionym. Często słyszę: „Kim będę, jeśli nie prezesem?”. To pytanie o tożsamość, nie o strukturę organizacyjną.
Gdzie kończy się rola ojca, a zaczyna prezesa?
W firmach rodzinnych role przenikają się nieustannie. Ojciec bywa jednocześnie właścicielem i przełożonym, a syn – dyrektorem i dzieckiem. W trudnych momentach łatwo wrócić do dawnych schematów: czterdziestoletni menedżer znów czuje się jak karcony nastolatek, a nestor reaguje z pozycji dominującego rodzica. Jeśli te mechanizmy nie zostaną uświadomione, będą sabotować każdy strategiczny plan. Sukcesor, który w konflikcie reaguje jak „zranione dziecko”, traci autorytet. Nestor, który krzykiem egzekwuje posłuszeństwo, podważa pozycję następcy w oczach pracowników. A zespół bardzo szybko wyczuwa brak spójności.
Paraliżująca dwuwładza
Najbardziej niebezpiecznym scenariuszem jest dwuwładza. Teoretycznie sukcesor zarządza, w praktyce decyzje muszą być konsultowane z nestorem, a czasem przez niego korygowane. Pracownicy nie wiedzą, czyje polecenia są ostateczne. Instynktownie wybierają nestora – założyciela, właściciela, „prawdziwego prezesa”.
Autorytet sukcesora spada. Atmosfera niepewności rośnie. Kontrahenci zaczynają zadawać pytania o stabilność firmy.
Dlatego kluczowe jest jasne określenie ról, odpowiedzialności i zakresu decyzyjności. Kompetencje nie mogą się pokrywać. Jeśli sukcesor odpowiada za sprzedaż – decyzje w tym obszarze należą do niego. Jeśli nestor pozostaje w roli strategicznej – jego rola musi być jasno zdefiniowana.
Rewolucja czy ewolucja?
Błędy popełniają obie strony. Zdarza się, że sukcesor chce wprowadzić natychmiastową rewolucję: nowe struktury, nowe technologie, nowe kanały sprzedaży. Zespół reaguje lękiem. Pada zdanie-klucz: „Przecież zawsze tak było”.
Zmiana w firmie rodzinnej wymaga czasu. Stopniowego budowania relacji, pokazywania małych sukcesów, oswajania pracowników z nową wizją. Ewolucja jest skuteczniejsza niż rewolucja.
Znam historię firmy, w której synowie przygotowali szczegółową strategię rozwoju – w tym sprzedaż online i działania w social mediach. Ojciec nie wierzył w ten kierunek, ale zgodził się przyjąć rolę obserwatora. Synowie działali etapami, z szacunkiem dla dorobku ojca. Efekt? Firma dynamicznie się rozwinęła, a nestor – choć z trudem – przyznał im rację. Kluczowe było jedno: potrafił „odpuścić”.
Czy dzieci zawsze chcą przejąć firmę?
Nie zawsze. Młodsze pokolenie często zna realia pracy w korporacjach, ma międzynarodowe doświadczenie i inne ambicje. Dla części z nich bardziej atrakcyjna jest sprzedaż firmy, wejście inwestora lub czerpanie zysków w roli właściciela, a nie operacyjnego zarządzającego.
Rozczarowanie nestorów bywa wtedy ogromne. „Dla kogo budowałem to wszystko?” – to pytanie słyszę bardzo często. Dlatego decyzja o sukcesji powinna być wspólna i dobrowolna. Przymus niemal zawsze kończy się konfliktem.
Moment kluczowy
Ogromne znaczenie ma to, jak zaczyna się proces sukcesji. Czy był to pomysł rodziców? Czy dzieci same zgłosiły gotowość? Czy może przejęcie firmy było reakcją na kryzys?
Ten moment rzutuje na całą przyszłość. Im więcej otwartej rozmowy na początku, tym większa szansa na uniknięcie narastających napięć.
Sukcesja to proces długotrwały. Wymaga cierpliwości, empatii i dojrzałości emocjonalnej. Wymaga też zgody na to, że zmiana jest nieunikniona – zarówno dla firmy, jak i dla rodziny.
Izabela Kielczyk
Q&A z psychologiem
Czy sukcesję da się przeprowadzić bez konfliktów?
Nie da się całkowicie uniknąć napięć, bo w grę wchodzą silne emocje i różnice pokoleniowe. Można jednak znacząco ograniczyć konflikty, jeśli jasno określimy role, zadbamy o komunikację i – w razie potrzeby – skorzystamy z pomocy zewnętrznego specjalisty, który pomoże oddzielić sprawy rodzinne od biznesowych.
IZABELA KIELCZYK
Psycholog biznesu | Psychoterapeuta | Sukcesja w firmach rodzinnych
Wspieram właścicieli i sukcesorów w bezpiecznym przekazywaniu władzy, budowaniu autorytetu oraz porządkowaniu ról w firmach rodzinnych.
Łączę 20 lat doświadczenia psychologicznego z praktyką przedsiębiorcy – jako współwłaściciel i Dyrektor Generalny firmy rodzinnej doskonale rozumiem wyzwania obu stron procesu sukcesji. Proces sukcesji przechodziłam dwa razy.
Konsultacje indywidualne – sesje mentoringowe i coachingowe
Warsztaty dla nestorów i sukcesorów
Mediacje rodzinno-biznesowe
Sukcesja może być początkiem nowego etapu – nie końcem historii.
www.izabelakielczyk.pl
kontakt@izabelakielczyk.pl
