Strefa PREMIUM

Uzyskaj dostęp do unikatowych treści. 
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.

Strefa PREMIUM

Uzyskaj dostęp do unikatowych treści. 
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.

Pieniędzy na dotacje dla sektora rolno-spożywczego już nie ma

Przedsiębiorstwa rolno-spożywcze, które liczą na nowe nabory wniosków o dofinansowanie z Krajowego Programu Odbudowy czeka rozczarowanie. Niewykluczone, że kolejnego naboru z KPO już nie będzie. Tu nie chodzi o to, że pieniędzy z KPO jeszcze nie ma, ale o to, że już nie ma.

W ramach KPO dla sektora rolno-spożywczego przewidziano 1,267 mld EURO, czyli ok. 6 mld zł, ale są to środki nie tylko dla zakładów rolno-spożywczych, ale również dla rolników. Dotychczasowe nabory wniosków z KPO zostały uruchomione w oparciu o środki PFR (Polskiego Funduszu Rozwoju) w nadziei, że jak się porozumiemy z Unią, dostaniemy refinansowanie. W ubiegłorocznym naborze na przetwórstwo (17.10-18.11.2022) wpłynęło ponad 1979 wniosków na kwotę 6,2 mld zł. W tegorocznym (01-30.06.2023) na handel hurtowy 875 wniosków na kwotę 4,5 mld zł. Ewentualny kolejny nabór zależeć będzie od znalezienia dodatkowych środków. Ale póki co większych pieniędzy dla sektora rolno-spożywczego nie przewidziano. Obecnie ARiMR podpisuje umowy z beneficjentami, którzy uzyskali w ubiegłorocznym naborze nie mniej niż 10 punktów. Na rozpatrzenie czeka jeszcze ok. 1 tys. wniosków (ok. 50 % wszystkich złożonych w ubiegłorocznym naborze). Rozpatrywanie wniosków z tegorocznego naboru czerwcowego praktycznie jeszcze się nie rozpoczęło.
Póki co warto pomyśleć o pozyskaniu środków na gospodarkę energetyczną, gdyż w NFOŚiGW w planie na IV kwartał br. są nabory zarówno na społeczności energetyczne (na klastry i spółdzielnie energetyczne), jak i nabory dla przedsiębiorstw.
Tu się pojawia jednak b. duży problem związany z uzyskaniem zgody od operatorów sieci dystrybucyjnej na włączenie instalacji produkujących energię do sieci.

Kogeneracja – szybki zwrot inwestycji nawet bez dotacji)
Obecnie dużą konkurencją dla instalacji OZE, z uwagi na drastyczny spadek cen gazu, jest kogeneracja. W przypadku instalacji do 1 MW alternatywą dla dotacji jest premia kogeneracyjna gwarantowana, czyli dopłata w wysokości 181,53 zł do każdej wyprodukowanej 1 MWh. Premia jest wypłacana przez 15 lat, a jej wysokość jest corocznie ustalana na kolejny rok. Przychód z tytułu premii przy obecnym jej poziomie (181,53 zł za 1 MW) dla instalacji 1 MW, która będzie pracować 6 tys. godzin (rok ma 8 760 godzin) wyniesie ponad 1 mln zł rocznie (6 tys. godz. x 181,53 zł). Zainteresowanie kogeneracją rośnie a na silniki kogeneracyjne czeka się nawet rok. Ceny gazu obecnie wróciły do poziomu sprzed wojny w Ukrainie, a nawet są niższe. Na giełdzie holenderskiej rok temu ceny gazu kształtowały się na poziomie 300 Euro za 1 MWh – obecnie 29 Euro. Trudno też przypuszczać, że ceny wzrosną. Magazyny w UE pełne, a cena LNG w USA jest kilka razy niższa niż w Europie. Amerykanie chętnie dostarczą więcej paliwa gazowego. Natomiast ceny energii są średnio 2-3 razy wyższe w porównaniu z rokiem 2021 i raczej nie spadną, gdyż są obciążone wysokimi kosztami emisji CO2. Wszystko to sprawia, że opłacalność instalacji kogeneracyjnej jest bardzo wysoka, a okres zwrotu nakładów wynosi najczęściej od 12 do 18 miesięcy.
Koszt instalacji o mocy 1 MW (bez modułów do produkcji chłodu i pary) to ok. 3-3,5 mln zł. Instalacja kogeneracyjna poza produkcją energii, w tym samym czasie produkuje zbliżone ilości ciepła, które w zależności od potrzeb można zamienić na chłód lub parę technologiczną. Wszystko to sprawia, że po zainstalowaniu kogeneracji koszty energii i ciepła spadają często w firmie nawet 2-krotnie. Zainteresowanych prosimy o kontakt pod nr telefonu 501 712 020 w celu udostępnienia szerszych informacji.

Przyłączenie do sieci – największy problem
Dynamiczny rozwój fotowoltaiki zwłaszcza prosumenckiej na większości obszaru kraju wyczerpał możliwości przyłączenia do sieci kolejnych instalacji. Operatorzy Sieci Dystrybucyjnej (OSD) – (PGE, Enea Energia i Tauron) będąc właścicielami elektrowni i elektrociepłowni są jednocześnie dystrybutorami i producentami energii elektrycznej i cieplnej. Z inwestycjami, które umożliwiłyby przyłączenie kolejnych instalacji OZE – sieci – wcale się nie śpieszą. Mają własne źródła wytwórcze. W sieci potrzeba zainwestować 200 mld zł. W br. zainwestują 10 mld. Ostatnie wolne moce przyłączeniowe najczęściej blokują dla siebie. W efekcie 95 % wniosków o przyłączenie do sieci jest odrzucanych. Uzyskanie zgody na przyłączenie do sieci instalacji produkującej energię to dzisiaj bardzo rzadki i cenny towar. Jest jednak szansa na istotne przyspieszenie procesu inwestycyjnego.
Rząd wysłał do Brukseli wniosek o zwiększenie puli nisko oprocentowanych pożyczek w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Wniosek został wysłany 31 sierpnia br., czyli w ostatnim możliwym terminie. Jednocześnie zaproponowaliśmy zmiany w KPO uwzględniające inwestycje w sieci dystrybucyjne energii elektrycznej oraz gazowej.
Dotychczas w ramach KPO występowaliśmy tylko o 11,5 mld Euro pożyczek, twierdząc, że więcej nie potrzebujemy. Teraz chcemy skorzystać z pełnej puli tj. 34 mld Euro. To dobra decyzja, gdyż są to pożyczki niskooprocentowane na poziomie ok. 2,5 %. Jednocześnie potwierdza się fakt, że obecnie najważniejszym programem w Polsce jest Narodowy Program Poszukiwania Pieniędzy. Na zmniejszenie kolejki oczekujących na przyłączenie do sieci energetycznej może też wpłynąć nowelizacja prawa energetycznego, która umożliwia budowę linii bezpośrednich tzn. budowanie linii energetycznych łączących odbiorców bezpośrednio z wytwórcami energii z pominięciem sieci dystrybucyjnych. Sens ekonomiczny korzystania z linii bezpośredniej polega na możliwości odbioru energii z danego źródła produkcji bez ponoszenia opłat z tytułu jej dystrybucji. Głównymi beneficjentami tego nowego rozwiązania będą firmy, które postawią na energię słoneczną. Farmy PV wytwarzające energię na potrzeby własne będą powstawały nawet w odległości kilku kilometrów od zakładów.
Przyszłościowe wydają się również rozwiązania oparte na cable pooling, czyli przyłączenia 2 źródeł na 1 kablu np. biogazowni i PV. Brak jeszcze uregulowań prawnych w tym zakresie, ale są pierwsze próby stosowania takiego rozwiązania. Cable Pooling stwarza możliwość pełniejszego wykorzystania przyłącza, tym bardziej że fotowoltaika w przeliczeniu na pełną moc wykorzystuje tylko kilkanaście procent czasu rocznego, a przyłącze blokuje przez 365 dni.

Polityka klimatyczna UE – to nie żart
Pakiet klimatyczny Fit for 55 w ramach Europejskiego Zielonego Ładu – to niestety nie jest żart, jak niektórzy sądzą. Przypomnijmy: pakiet zakłada ograniczenie emisji o co najmniej 55 % do 2030 r. względem poziomu z 1990 roku oraz osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r.
Aby te wskaźniki osiągnąć potrzeba wielomiliardowych inwestycji w gospodarkę niskoemisyjną. Rację mają również Ci, którzy twierdzą, że koszty tego pakietu są dla Polski ogromne. Polska gospodarka jest 2 x bardziej emisyjna w przeliczeniu na 1 MWh niż niemiecka i 15 x bardziej emisyjna niż francuska. Tego pakietu nie można było jednak zawetować. Został przyjęty większością kwalifikowaną, a więc w procedurze zwykłej. Nie byliśmy też w stanie zebrać głosów blokujących jego przyjęcie, bo Polska w kwestiach klimatycznych pozostaje w UE w absolutnej mniejszości.
Przyjęty pakiet klimatyczny jest jednak ogromną szansą dla transformacji polskiej energetyki. Firmy objęte handlem emisjami, a więc wszystkie elektrownie i elektrociepłownie powyżej 20 MW muszą kupować uprawnienia do emisji każdej tony CO2. Pieniądze z tytułu kosztów uprawnień do emisji CO2, co niektórzy próbują nazywać „podatkiem UE” wpływają jednak de facto do naszego budżetu (a są to dziesiątki mld zł). Państwo powinno nimi finansować zieloną gospodarkę. Zgodnie z zasadą ci co trują płacą, a Państwo przeznacza te pieniądze na obniżenie emisji.
Co zmienia pakiet Fit for 55? Zgodnie z pakietem klimatycznym Fit for 55 całość przychodów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 Polska będzie musiała wydawać na cele związane z nisko emisyjną gospodarką energetyczną. Systemem ETS (tj. handlu emisjami) mają być też objęte nowe branże m.in. transport: morski, lotniczy oraz budownictwo. Dotychczas na cele klimatyczne powinniśmy wydawać minimum 50% przychodów z tytułu wprowadzenia do emisji CO2, ale i tak się z tego nie wywiązaliśmy, bo nie były to „znaczone” pieniądze, więc na coś się przydawały. System rozliczeń był nieczytelny. Teraz będzie musiało się to zmienić.
Ci natomiast, którym marzy się wystąpienie z UE powinni wiedzieć, że wystąpienie Polski z UE nie spowodowałoby braku obowiązku dostosowania się do wymogów klimatycznych UE, gdyż kraje eksportujące towary do UE będą płacić tzw. podatek węglowy (cło od importu CO2). Dlatego Wielka Brytania nie będąc w UE realizuje wszystkie cele polityki klimatycznej UE. Warto dodać, że Polska 75 % swoich towarów eksportuje do UE, a polscy podwykonawcy zagranicznych firm już otrzymują polecenia obniżania śladu węglowego.
Warto więc zafundować sobie” chwile refleksji” i zastanowić się jak obniżyć tzw. ślad węglowy w swoich produktach. To nie tylko moda, za chwilę to będzie konieczność. Dotyczy to zwłaszcza tych firm, które eksportują towary do UE a przy okazji pomyśleć jak obniżyć koszty gospodarki energetycznej w firmę, tym bardziej, że z uwagi na wysoką emisyjność naszej energetyki mamy dzisiaj wyższe ceny hurtowe energii (ok. 120 Euro za 1 MWh) niż w Niemczech (ok. 100 Euro za 1 MWh). Nie trzeba dodawać, jak to wpływa na konkurencyjności naszej gospodarki.

Fundacja Euro-Most istnieje na rynku 21 lat. Przygotowuje wnioski na dofinansowanie inwestycji z funduszy unijnych i krajowych. Obsługuje ponad 700 klientów.
Specjalizacje: sektor rolno-spożywczy i gospodarka energetyczna.

Zapraszamy do współpracy:
tel. 501 712 020,
e-mail: biuro@euro-most.eu
ul. Wiertnicza 138, Warszawa

Józef Kowalczyk
Prezes Fundacji Euro-Most

Udostępnij