Branża mięsna między ostrożnością a rozwojem. Dlaczego warto spojrzeć na inwestycje inaczej?

Jeszcze kilka lat temu rozmowy o inwestycjach w zakładach mięsnych wyglądały inaczej niż dziś. Głównym tematem była najczęściej rozbudowa mocy produkcyjnych, zwiększenie wydajności czy wejście na nowe rynki. Obecnie przedsiębiorcy coraz częściej zadają sobie inne pytania: jak poradzić sobie z niedoborem pracowników, jak ograniczyć przestoje, jak utrzymać jakość przy rosnących kosztach i jak zachować konkurencyjność w coraz bardziej wymagającym otoczeniu rynkowym.

Coraz większe znaczenie mają również cele związane ze zrównoważonym rozwojem, efektywnością energetyczną oraz ograniczaniem wpływu produkcji na środowisko. Dla wielu zakładów modernizacja staje się nie tylko szansą na rozwój, ale także koniecznością wynikającą z oczekiwań rynku, partnerów handlowych i regulacji. To pokazuje, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość branży mięsnej. Dziś inwestycje nie są wyłącznie sposobem na rozwój. Coraz częściej stają się narzędziem pozwalającym utrzymać stabilność biznesu.

Niepewność stała się nową normalnością
Branża mięsna od lat funkcjonuje pod presją zmieniających się cen surowców, energii i pracy. Do tego dochodzą rosnące wymagania odbiorców, sieci handlowych oraz partnerów eksportowych. Klienci oczekują wysokiej jakości, pełnej powtarzalności produktu oraz bezpieczeństwa procesów produkcyjnych.
W takich warunkach naturalną reakcją wielu przedsiębiorców jest ostrożność. Wstrzymywanie decyzji inwestycyjnych wydaje się rozsądnym rozwiązaniem, szczególnie gdy przyszłość trudno przewidzieć. Jednocześnie coraz więcej właścicieli zakładów dochodzi do wniosku, że brak decyzji również jest decyzją i że odkładanie modernizacji może generować równie duże ryzyko jak sama inwestycja.
Bo jeśli za dwa lub trzy lata konkurencja będzie produkować szybciej, efektywniej i przy niższych kosztach, to czy największym ryzykiem rzeczywiście okaże się zakup nowej technologii?

Technologia nie jest już przewagą. Staje się koniecznością
Podczas rozmów z producentami mięsa coraz częściej słychać, że inwestycje wynikają nie tyle z ambicji rozwoju, ile z konkretnych potrzeb operacyjnych. Pierwszym wyzwaniem pozostaje rynek pracy. Znalezienie i utrzymanie wykwalifikowanych pracowników jest trudniejsze niż jeszcze kilka lat temu. Automatyzacja i robotyzacja nie są już rozwiązaniami zarezerwowanymi dla największych graczy. Stają się praktyczną odpowiedzią na codzienne problemy produkcyjne.
Drugim obszarem jest stabilność produkcji. Każdy przestój oznacza koszty, opóźnienia i dodatkową presję na zespół. Nowoczesne maszyny i linie technologiczne pozwalają ograniczać takie sytuacje, poprawiając przewidywalność procesów.
Nie można też zapominać o jakości. W branży mięsnej bezpieczeństwo produktu oraz powtarzalność parametrów są fundamentem budowania relacji z odbiorcami. Inwestycje w nowoczesne technologie pomagają zmniejszać liczbę błędów, ograniczać straty i zwiększać kontrolę nad procesem produkcyjnym.
Coraz częściej przedsiębiorcy nie inwestują po to, aby produkować więcej. Inwestują po to, aby produkować pewniej.

Największą barierą nie zawsze jest brak pieniędzy
Co ciekawe, większość firm bardzo dobrze wie, jakie inwestycje przyniosłyby im największe korzyści. Jedni chcieliby zmodernizować linię pakującą. Inni myślą o automatyzacji magazynu, robotyzacji procesów lub wymianie kluczowych urządzeń produkcyjnych. Problem często pojawia się w innym miejscu. Wiele przedsiębiorstw nie chce angażować całej dostępnej gotówki w pojedynczy projekt. Środki finansowe są potrzebne również na zakup surowca, utrzymanie zapasów, rozwój sprzedaży czy bieżącą działalność operacyjną. W efekcie inwestycje schodzą na dalszy plan, mimo że ich potrzeba jest oczywista.

Czy finansowanie inwestycji musi oznaczać kredyt?
W tym miejscu pojawia się jeszcze jedna ciekawa obserwacja. Wielu przedsiębiorców, planując inwestycję, automatycznie zwraca się do banku, z którym współpracują od lat.
To całkowicie naturalne. Dobra relacja z bankiem jest wartością samą w sobie. Jednak takie podejście sprawia, że część firm nie dostrzega, jak bardzo zmienił się rynek finansowania inwestycji. Przez lata dominował prosty wybór: gotówka albo kredyt. Później dołączył do tego klasyczny leasing. Dziś możliwości jest znacznie więcej.
Coraz częściej finansowanie nie jest traktowane jako produkt, ale jako element całej strategii inwestycyjnej. Nie chodzi o znalezienie pieniędzy na zakup maszyny. Chodzi o takie zaprojektowanie inwestycji, aby wspierała rozwój przedsiębiorstwa i jednocześnie nie ograniczała jego płynności.

Może nie chodzi o posiadanie maszyny?
Warto spojrzeć na to zagadnienie z innej perspektywy. Jeszcze kilkanaście lat temu większość firm chciała być właścicielem wszystkich samochodów we flocie. Dziś coraz większą popularność zdobywają rozwiązania oparte na użytkowaniu pojazdów. Liczy się przewidywalny koszt, brak ryzyka utraty wartości i możliwość regularnej wymiany na nowszy model. Podobna zmiana zaczyna być widoczna również w świecie technologii produkcyjnych. Coraz więcej przedsiębiorstw dochodzi do wniosku, że przewagę konkurencyjną buduje nie samo posiadanie maszyny, lecz stały dostęp do nowoczesnej technologii przy zachowaniu płynności finansowej. Nie każda firma potrzebuje być właścicielem urządzenia przez kilkanaście lat. Dla wielu ważniejsze jest to, aby korzystać z rozwiązań, które dziś zapewniają najwyższą wydajność, jakość i efektywność.

Od własności do użytkowania
Jednym z modeli odpowiadających na takie potrzeby jest leasing FMV (Fair Market Value), od lat stosowany na dojrzałych rynkach finansowania technologii. W dużym uproszczeniu przedsiębiorstwo finansuje przede wszystkim okres użytkowania urządzenia, a nie jego pełną wartość. Po zakończeniu umowy może zdecydować o wykupie sprzętu, przedłużeniu użytkowania lub zwrocie urządzenia i wymianie go na nowszą generację. To podejście jest szczególnie interesujące w obszarach, gdzie technologia rozwija się szybko, a firmy chcą na bieżąco korzystać z najnowocześniejszych rozwiązań. Jedną z największych zalet modelu FMV są niższe miesięczne raty. Ponieważ finansowanie uwzględnia przewidywaną wartość rynkową urządzenia po zakończeniu umowy, przedsiębiorca nie spłaca całej wartości maszyny w trakcie jej użytkowania. W efekcie miesięczne koszty są zazwyczaj niższe niż w przypadku klasycznego leasingu prowadzącego do pełnej spłaty środka trwałego.
Dla wielu zakładów oznacza to możliwość wdrożenia bardziej zaawansowanej technologii bez zwiększania bieżących obciążeń finansowych.
Co równie istotne, FMV bazuje na konstrukcji leasingowej, dzięki czemu może stanowić rozwiązanie pozabilansowe. Z punktu widzenia przedsiębiorstwa oznacza to większą elastyczność w zarządzaniu bilansem, wykorzystaniem kapitału oraz wskaźnikami finansowymi.
W praktyce firma płaci przede wszystkim za możliwość korzystania z technologii i korzyści, jakie generuje ona dla biznesu, a nie wyłącznie za jej posiadanie.

Korzyści takiego modelu są wymierne:
– niższe miesięczne raty,
– zachowanie płynności finansowej,
– możliwość regularnej wymiany urządzeń na nowocześniejsze,
– ograniczenie ryzyka utraty wartości sprzętu,
– większa elastyczność finansowa,
– łatwiejsze planowanie kolejnych inwestycji.

To filozofia, która od lat sprawdza się w finansowaniu flot pojazdów, a dziś coraz śmielej wkracza również do świata nowoczesnych maszyn i linii technologicznych.

Finansowanie powinno dopasować się do inwestycji
Najciekawszą zmianą na rynku jest jednak coś jeszcze. Coraz mniej mówi się o samych produktach finansowych, a coraz więcej o potrzebach przedsiębiorstw.
Jedna firma chce zachować gotówkę na zakup surowców. Inna potrzebuje sfinansować projekt realizowany etapami przez kilkanaście miesięcy. Jeszcze inna poszukuje rozwiązania, które umożliwi regularną wymianę technologii na nowszą.
Dlatego współczesne firmy finansowe oferują znacznie szerszy wachlarz rozwiązań niż tylko klasyczny leasing. Mogą to być pożyczki inwestycyjne, finansowanie uruchamiane etapowo wraz z realizacją kolejnych elementów projektu czy prefinansowanie pozwalające szybciej rozpocząć inwestycję. Coraz większą rolę odgrywają także rozwiązania oparte na modelu FMV, które pomagają elastycznie dopasować finansowanie do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstwa.
Kluczowe staje się więc nie pytanie: „Gdzie uzyskam finansowanie?”, ale raczej: „Jaki model finansowania najlepiej wesprze rozwój mojego przedsiębiorstwa?”

Korzyść również dla producentów maszyn
Na tej zmianie korzystają nie tylko zakłady mięsne. Coraz więcej producentów i dostawców technologii dostrzega, że klient kupuje dziś nie tylko maszynę. Kupuje możliwość realizacji projektu. Jeżeli wraz z technologią otrzymuje również przemyślane rozwiązanie finansowe, decyzja inwestycyjna staje się łatwiejsza, a cały proces przebiega szybciej. Dzięki temu producenci maszyn mogą realizować większe projekty i skuteczniej wspierać swoich klientów w procesie modernizacji zakładów.
W praktyce finansowanie staje się częścią oferty technologicznej, a nie dodatkiem do niej.

Patrząc w przyszłość
Branża mięsna nie jest dziś wolna od wyzwań. Niepewność gospodarcza, rosnące koszty i wymagania rynku pozostaną z nami jeszcze przez wiele lat.
Jednocześnie właśnie teraz przedsiębiorstwa mają możliwość budowania swojej przewagi poprzez inwestycje w technologie zwiększające efektywność, jakość i stabilność produkcji. W branży mięsnej nie da się wyeliminować wszystkich ryzyk. Można jednak inwestować w rozwiązania, które zwiększają stabilność, efektywność i przewidywalność biznesu. A czasem równie ważne jak wybór technologii jest znalezienie modelu jej finansowania, który pozwala rozwijać firmę bez ograniczania jej możliwości na przyszłość.
Jeżeli planują Państwo inwestycje w nowe technologie, modernizację zakładu lub rozwój produkcji, warto spojrzeć szerzej również na dostępne źródła kapitału. Oprócz finansowania komercyjnego przedsiębiorcy mogą również korzystać z różnego rodzaju instrumentów wsparcia publicznego, które w zależności od charakteru projektu mogą pomóc ograniczyć koszty realizacji inwestycji. Odpowiednie połączenie różnych form finansowania często pozwala przyspieszyć realizację planów rozwojowych, zachowując jednocześnie płynność finansową i elastyczność działania.
W DLL każdego dnia rozmawiamy z producentami żywności i dostawcami technologii o tym, jak skutecznie wdrażać innowacje. Wierzymy, że rozwój branży spożywczej będzie oparty na współpracy, nowoczesnych technologiach i finansowaniu dopasowanym do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstw.
Jeśli rozważają Państwo inwestycje, zachęcamy do rozmowy. Wspólnie możemy znaleźć rozwiązania wspierające rozwój bardziej nowoczesnego, konkurencyjnego i odpornego na zmiany sektora żywnościowego.

Anna Kolan-Rzeczkowska
Program Manager (Food), DLL Polska

Udostępnij