Strefa PREMIUM
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.


Cyfryzacja, automatyzacja i sztuczna inteligencja to dla JBB BAŁDYGA nie modne hasła, lecz element długofalowej strategii rozwoju. O tym, jak przygotować zakład mięsny na wyzwania kolejnych lat, dlaczego kluczowe znaczenie mają dane oraz jak zmieniają się oczekiwania rynku, z Mariuszem Rynkiewiczem, Prezesem Zarządu JBB BAŁDYGA, rozmawia Katarzyna Salomon.
Przez wiele lat odpowiadał Pan za rozwój techniczny i inwestycje w JBB BAŁDYGA. Czy objęcie funkcji Prezesa zmienia kierunek rozwoju firmy, czy jest raczej kontynuacją dotychczasowej strategii?
Przez 27 lat, od kiedy pracuję w JBB BAŁDYGA, obserwuję, jak firma dynamicznie się rozwija. Szczególnie intensywny był pod tym względem okres ostatnich 20 lat. Myślenie o rozwoju i patrzenie perspektywiczne są bardzo silną cechą naszej firmy. Zawsze staramy się przygotowywać ją na przyszłe potrzeby rynku i zmiany, które przed nami stoją. Dlatego objęcie przeze mnie funkcji Prezesa Zarządu nie oznacza zmiany kierunku. Kontynuujemy strategię rozwoju, ponieważ jest ona, można powiedzieć, wpisana w DNA naszego zakładu. Nowa funkcja oznacza dla mnie przede wszystkim szerszą odpowiedzialność za całą organizację – za ludzi, procesy, rynek, rozwój i decyzje, które wpływają na funkcjonowanie tak dużego zakładu. Trzeba tutaj przede wszystkim powiedzieć o Józefie Bałdydze, który przez całe swoje życie budował markę JBB BAŁDYGA i nadal bardzo silnie wpływa na to, jak firma wygląda i w jakim kierunku się rozwija. Warto przy tym podkreślić, że JBB BAŁDYGA jest firmą całkowicie polską, opartą wyłącznie na rodzimym kapitale. Na tle największych zakładów mięsnych działających w Polsce należymy dziś do nielicznej grupy przedsiębiorstw tej skali, które mogą poszczycić się pełną niezależnością kapitałową i brakiem udziału kapitału zagranicznego. Jest to dla nas ważny element tożsamości firmy, ale również zobowiązanie do dalszego odpowiedzialnego rozwoju polskiego przedsiębiorstwa. Jednocześnie rozwój firmy zawsze był i nadal jest pracą zespołową. Pracujemy kolegialnie i każdy członek zespołu wnosi do tego rozwoju swoją realną cegiełkę. Z własnej perspektywy mogę powiedzieć, że za rozwojem technicznym, który obserwujemy dzisiaj, stoją lata ogromnej pracy, spotkań, analiz i przemyśleń. Towarzyszy temu duża odpowiedzialność i stres związany z tym, czy wybrane rozwiązania i kierunki rozwoju sprawdzą się później w pełnej skali produkcyjnej. Jednocześnie dynamicznie zmieniają się rynek oraz strategie sprzedażowe. Sprzedaż i marketing są coraz bardziej komplementarną częścią procesu wyznaczania przyszłych kierunków rozwoju zakładu. Pozwala nam to wcześniej dostrzegać zmiany rynkowe i potrzeby klientów. Dla techniki ma to ogromne znaczenie, ponieważ rozwój zakładu wymaga czasu. Nie możemy odpowiadać na potrzeby rynku dopiero wtedy, gdy one już się pojawią. Musimy wiedzieć o nich wcześniej, aby przygotować technologie, linie produkcyjne i cały zakład do tego, co będzie potrzebne za kilka lat. Dlatego moja nowa funkcja nie oznacza rewolucji, ale kontynuację kierunku, który wspólnie budujemy od wielu lat.
JBB BAŁDYGA należy do najbardziej zautomatyzowanych zakładów przetwórstwa mięsnego w Polsce. Które obszary produkcji mają dziś największy potencjał do dalszej automatyzacji i robotyzacji?
JBB BAŁDYGA należy do najbardziej zautomatyzowanych zakładów przetwórstwa mięsnego w Polsce i jest to widoczne w wielu obszarach naszej produkcji. Takie procesy jak pakowanie wyrobu gotowego w kartony, paletyzacja czy podawanie nieopakowanych wyrobów do maszyn pakujących za pomocą linii zautomatyzowanych i zrobotyzowanych są już u nas codziennością. Dzisiaj idziemy dalej. Również w głównej części produkcyjnej mamy wiele automatów i rozwiązań zrobotyzowanych, których zadaniem jest ułatwianie produkcji i – co za każdym razem bardzo mocno podkreślam – odciążanie pracowników od najcięższej pracy fizycznej. Największy potencjał do dalszej automatyzacji mają oczywiście linie i procesy o charakterze ciągłym. Polski rynek jest jednak pod tym względem specyficzny na tle Europy. Charakteryzuje się niezwykle szeroką paletą wyrobów i dużą różnorodnością produktów. Ta różnorodność, którą również my mamy w swojej produkcji, sprawia, że pełna automatyzacja wielu procesów nadal jest trudna. Nie oznacza to jednak, że nie można ich dalej rozwijać. Nowe linie i rozwiązania projektujemy w taki sposób, aby maksymalnie ułatwiały produkcję, odciążały pracowników i wykorzystywały najnowocześniejsze dostępne technologie.
Tematem przewodnim naszego lipcowego wydania jest wykorzystanie sztucznej inteligencji w przetwórstwie mięsa. Czy widzi Pan realne zastosowanie AI w zakładach mięsnych? W jakich procesach może ona przynieść największe korzyści?
Tak, jak najbardziej. Nie patrzę jednak na AI wyłącznie przez pryzmat generatywnej sztucznej inteligencji czy dużych modeli językowych. Znacznie ciekawsze jest dla mnie połączenie zaawansowanych algorytmów, modeli AI i danych pochodzących bezpośrednio z procesów produkcyjnych. Jednym z najważniejszych obszarów będzie zarządzanie samym procesem produkcyjnym. Wspominałem wcześniej o ogromnej różnorodności produktów, która jest jedną z barier pełnej automatyzacji. Właśnie tutaj widzę duży potencjał sztucznej inteligencji. AI może wspierać operatorów i osoby zarządzające produkcją w doborze parametrów, analizie procesu, wykrywaniu odchyleń i podpowiadaniu optymalnych rozwiązań na podstawie danych historycznych i bieżących. Drugim obszarem jest utrzymanie ruchu i predykcja awarii maszyn. Coraz bardziej skomplikowane maszyny i instalacje generują duże ilości danych, których analiza może pozwalać wcześniej przewidywać pogorszenie stanu technicznego urządzeń, planować serwis i ograniczać nieplanowane przestoje. Duży potencjał widzę również w energetyce i chłodnictwie. Zapotrzebowanie zakładu na energię zmienia się wraz z produkcją, temperaturą zewnętrzną i wieloma innymi czynnikami. Algorytmy mogą analizować te zależności i optymalizować sposób wytwarzania chłodu oraz zarządzania instalacjami energetycznymi. Kolejny obszar to planowanie, logistyka i zarządzanie zapasami. Już dzisiaj systemy mogą tworzyć automatyczne propozycje stanów magazynowych czy potrzeb materiałowych, które operator jedynie weryfikuje. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że zanim sztuczna inteligencja na dużą skalę wejdzie do produkcji, czeka nas bardzo ciężka praca związana z uporządkowaniem i integracją danych. To nie jest żadna tajemnica ani szczególne know-how. Jakość rekomendacji zależy przede wszystkim od jakości danych, na których system pracuje. Bez dobrze zbudowanych baz danych, właściwego opisu procesów i integracji systemów nawet najlepszy model nie przyniesie oczekiwanych efektów. My również bardzo intensywnie analizujemy te możliwości. Nie chciałbym jednak mówić publicznie o konkretnych kierunkach, nad którymi pracujemy. Mogę natomiast powiedzieć, że widzimy ogromny potencjał w połączeniu danych, automatyki i sztucznej inteligencji, które będzie realnie wspierało ludzi w zarządzaniu coraz bardziej złożonym procesem produkcyjnym.

W ostatnich latach branża zmaga się z rosnącymi kosztami pracy i energii. Jakie inwestycje przynoszą dziś najszybszy zwrot i pozwalają skutecznie optymalizować koszty produkcji?
Jeżeli mówimy o inwestycjach, które dzisiaj przynoszą najszybszy zwrot, w pierwszej kolejności wskazałbym automatyzację procesów produkcyjnych, szczególnie tam, gdzie możemy ograniczyć ciężką, powtarzalną pracę ludzi i jednocześnie zwiększyć stabilność oraz wydajność procesu. W przypadku energii sytuacja jest bardziej złożona. Wiemy już, że poniżej pewnego poziomu cen rynkowych po prostu nie zejdziemy. Podobnie jest z kosztami wytwarzania chłodu czy ciepła technologicznego. Możemy natomiast bardzo świadomie decydować, w jaki sposób energię pozyskujemy, wytwarzamy, magazynujemy i wykorzystujemy. Możliwości jest dzisiaj wiele. Mówimy o biogazowniach, kogeneracji i trigeneracji, fotowoltaice, magazynach energii, ale również o zagospodarowaniu odpadów i odzysku ciepła. Każde przedsiębiorstwo można pod tym względem modelować inaczej, dlatego trudno wskazać jedno rozwiązanie najlepsze dla wszystkich. Najważniejsze jest myślenie o procesie produkcyjnym jako o całości, ściśle powiązanej z mediami i pozostałymi obszarami przedsiębiorstwa. Nie możemy osobno patrzeć na produkcję, energię, chłodnictwo, ciepło, odpady czy logistykę. Dopiero właściwe połączenie tych elementów daje realny efekt kosztowy.
W JBB BAŁDYGA od wielu lat konsekwentnie realizujemy własną strategię w tym obszarze. Dzisiaj ponownie szeroko patrzymy na cały zakład i pracujemy nad długoterminowym planem jego rozwoju.
Mamy znacznie większą wiedzę niż kilka lat temu, a jednocześnie bardzo zmienił się rynek technologii i energii. Dlatego, gdybym miał wskazać jedną strategię ograniczania kosztów, byłaby nią konsekwentna optymalizacja całego przedsiębiorstwa. Dotyczy to produkcji, pracy ludzi, energii, chłodu i ciepła, zarządzania odpadami, ale również strategii sprzedażowej. To, co i w jaki sposób sprzedajemy, ma bezpośredni wpływ na organizację produkcji i jej koszty. Sprzedaż, marketing, produkcja i technika nie mogą działać jako odrębne obszary. Z punktu widzenia efektywności przedsiębiorstwa jest to jeden organizm.
Produkcja na poziomie kilkuset ton wyrobów dziennie wymaga doskonale zorganizowanych procesów. Jakie rozwiązania organizacyjne i technologiczne są dziś kluczowe dla utrzymania wysokiej wydajności przy zachowaniu jakości i bezpieczeństwa żywności?
Produkcja setek ton wyrobów dziennie wymaga bardzo wysokiego poziomu koordynacji i optymalizacji procesów oraz sprawnego działania wielu różnych obszarów i zespołów. Przy takiej skali kluczowy staje się szybki i skuteczny przepływ informacji pomiędzy poszczególnymi częściami organizacji. Każda komórka organizacyjna ma swoją autonomię, ale jednocześnie ponosi pełną odpowiedzialność za powierzony jej obszar. Musi prowadzić swoje działania tak, aby realizacja jej własnych zadań nie zakłócała innych procesów i nie wpływała negatywnie na ich bezpieczeństwo. Przy tej skali produkcji żaden obszar nie funkcjonuje w oderwaniu od pozostałych. Przez wiele lat rozwijaliśmy własne, autorskie rozwiązania informatyczne. Przychodzi jednak moment, w którym trzeba spojrzeć na nie z perspektywy współczesnych możliwości technologicznych. Dlatego rozwijamy systemy informatyczne, których zadaniem jest integrowanie możliwie wielu obszarów działalności i przede wszystkim skracanie czasu przepływu informacji. Kluczowe staje się przechwytywanie i analizowanie danych w czasie rzeczywistym. To one będą podstawą coraz szerszego wykorzystania sztucznej inteligencji, która w najbliższym czasie stanie się naturalnym elementem codziennego zarządzania procesami produkcyjnymi. Przy pracy z tak wymagającym i trudnym surowcem, jakim jest mięso, czas reakcji ma ogromne znaczenie. Dlatego każdego dnia musimy bardzo szybko wychwytywać wszelkiego rodzaju odchylenia, analizować je i natychmiast nimi zarządzać. Mamy bardzo wysokie standardy higieniczne, jakościowe i produkcyjne. Przy produkcji na taką skalę jakość i bezpieczeństwo nie mogą zależeć od przypadku ani od pojedynczej decyzji. Muszą wynikać z dobrze zorganizowanego systemu, odpowiedzialności ludzi, szybkiego przepływu informacji i technologii, która pozwala nad tym wszystkim skutecznie panować.
Jak zmieniają się wymagania odbiorców sieciowych i eksportowych? Czy obserwuje Pan nowe oczekiwania dotyczące jakości, identyfikowalności czy zrównoważonej produkcji?
Wymagania odbiorców zdecydowanie się zmieniają i dotyczą dziś znacznie szerszego obszaru niż sama jakość produktu. Niezależnie od tego, czy mówimy o rynku tradycyjnym, nowoczesnym czy odbiorcach eksportowych, coraz większą uwagę zwraca się na cały łańcuch produkcji – pochodzenie surowców i energii, sposób zagospodarowania odpadów oraz wpływ działalności przedsiębiorstwa na środowisko. Jednocześnie podstawowe oczekiwanie pozostaje niezmienne: produkt musi mieć bardzo wysoką i powtarzalną jakość. Obserwujemy coraz większe zainteresowanie produktami o charakterze premium, ale równocześnie rynek wywiera silną presję na cenę. Dla producenta oznacza to konieczność pogodzenia wysokiej jakości, bezpieczeństwa produktu i rosnących wymagań środowiskowych z dużą dyscypliną kosztową. Zmienia się również sam konsument. Rynek nowoczesny uczy nowych nawyków i innego sposobu patrzenia na produkt, a te oczekiwania stopniowo przenoszą się również na rynek tradycyjny. Identyfikowalność produktu musi być dziś na bardzo wysokim poziomie, ale dla konsumenta równie ważne są smak, wyrazistość i przede wszystkim powtarzalność. Rynek nie lubi być zaskakiwany produktem, który jest niestabilny. Konsument chce mieć pewność, że jeśli dziś sięga po produkt, który lubi za jego konkretny smak i jakość, to za miesiąc czy za pół roku otrzyma to samo doświadczenie. Dlatego w JBB BAŁDYGA bardzo uważnie śledzimy zmiany na rynku i potrzeby konsumentów. Nie opieramy się wyłącznie na intuicji. Analizujemy dane branżowe, prowadzimy badania rynkowe i staramy się rozumieć nie tylko to, czego konsument oczekuje dzisiaj, ale również kierunek, w którym jego potrzeby będą się zmieniały. Pozwala nam to rozwijać różne linie produktowe i odpowiadać na potrzeby różnych grup odbiorców. Chcemy wyznaczać kierunek i tworzyć rozwiązania wynikające z realnych zmian zachodzących na rynku. Jako duży producent mamy również świadomość skali naszego oddziaływania i związanej z tym odpowiedzialności. Dlatego rozwój zakładu musi uwzględniać nie tylko efektywność ekonomiczną, ale również coraz bardziej odpowiedzialne wykorzystanie energii, surowców i zasobów.

Jakie inwestycje planuje JBB BAŁDYGA w najbliższych latach? Czy będą one koncentrowały się głównie na rozbudowie mocy produkcyjnych, automatyzacji czy cyfryzacji procesów?
Jak wspomniałem na początku rozmowy, rozwój jest bardzo mocno wpisany w DNA JBB BAŁDYGA. Chcemy być liderem nie tylko pod względem produktu, ale również sposobu, w jaki ten produkt wytwarzamy i w jaki rozwijamy cały zakład. Wiele osób pyta mnie dzisiaj, co nowego dzieje się na rynku i gdzie pojawi się kolejna wielka zmiana. Tymczasem mam wrażenie, że rozwój nie odbywa się już poprzez tak spektakularne skoki jak na początku lat dwutysięcznych czy jeszcze na początku kolejnej dekady. Dzisiaj rynek i technologia ewoluują przede wszystkim w szczegółach. I właśnie te szczegóły budują przewagi konkurencyjne. Często wymagają bardzo dużo uwagi, energii i znacznych nakładów finansowych, mimo że z zewnątrz nie zawsze wyglądają jak wielka inwestycja. Dopiero suma wielu takich zmian pozwala zbudować rzeczywistą przewagę. Jednym z głównych kierunków jest szeroko rozumiana cyfryzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji. Równolegle patrzymy na zakład jako całość i analizujemy, w jaki sposób przemodelować poszczególne procesy, aby przedsiębiorstwo było bardziej efektywne kosztowo i operacyjnie, a jednocześnie odpowiedzialne środowiskowo i przygotowane na zmieniające się trendy rynkowe. Mamy bardzo wiele konkretnych planów i kierunków rozwoju. Nie chciałbym jednak mówić o ich szczegółach, ponieważ w naszej branży właśnie te szczegóły są dzisiaj przepisem na to, jak być jeszcze lepszym i budować przewagę nad konkurencją.
Gdyby miał Pan wskazać jedną technologię lub kierunek rozwoju, który w ciągu najbliższych 5-10 lat najbardziej zmieni funkcjonowanie zakładów przetwórstwa mięsnego, co by to było i dlaczego?
Gdybym miał wskazać jeden kierunek, który w perspektywie najbliższych 5-10 lat najmocniej zmieni branżę mięsną, a właściwie całą branżę spożywczą, wskazałbym nie konkretną technologię, lecz demografię i wynikającą z niej zmianę struktury konsumentów. Polska jest rynkiem bardzo dynamicznym, a jednocześnie jego struktura bardzo mocno się zmienia. Mamy coraz mniej dzieci i młodych ludzi, a coraz większą grupę konsumentów 45+, którzy z upływem kolejnych lat będą przesuwali się do grup 50+, 60+ i 70+. Jednocześnie na rynek wchodzi młode pokolenie, znacznie mniej skłonne do kompromisów. Dla tych konsumentów coraz większe znaczenie ma spójność pomiędzy tym, co firma deklaruje, a tym, co rzeczywiście robi. Ważne są zdrowy styl życia, jakość składników, transparentność i odpowiedzialność marki. Dlatego uważam, że w przyszłości nie będziemy już patrzyli na rynek w jeden sposób. Będziemy mieli rynek dwóch, a może nawet trzech prędkości: młode pokolenie – bardzo świadome, wymagające i mało kompromisowe; konsumentów w średnim wieku, dla których zdrowie, styl życia i jakość żywności nabierają coraz większego znaczenia; oraz ogromną grupę klientów 55+ czy 60+, która będzie miała własne potrzeby, ale jednocześnie będzie uczyła się nowych zachowań i oczekiwań od młodszych pokoleń. Pierwsze oznaki tej zmiany widać już dzisiaj. Inaczej projektujemy produkty, inaczej o nich komunikujemy i inaczej docieramy do poszczególnych grup konsumentów. Współpraca ze Skolimem jest przykładem komunikacji skierowanej do określonej grupy odbiorców. Produkty ZERO-E odpowiadają na potrzeby konsumentów, którzy inaczej patrzą na skład i jakość żywności. Dobrym przykładem jest również kiełbasa bez osłonki – zachowuje charakter tradycyjnej kiełbasy, ale otrzymuje nowoczesną formę odpowiadającą na nowe oczekiwania konsumentów. Technologia, sztuczna inteligencja i automatyzacja będą niezwykle ważne, ale przede wszystkim jako narzędzia pozwalające odpowiedzieć na tę zmianę. Największym wyzwaniem będzie zrozumienie, dla kogo produkujemy, czego poszczególne grupy konsumentów oczekują i jak szybko potrafimy przełożyć te oczekiwania na produkt, sposób jego wytwarzania oraz komunikację. Myślę, że za 5, 10 czy 15 lat branża mięsna i cała branża spożywcza będą funkcjonowały w zupełnie innej rzeczywistości. Zmiana dotknie nie tylko producentów. Ja również jestem konsumentem i moje własne spojrzenie będzie się zmieniało, ponieważ rynek i kolejne pokolenia nieustannie nas edukują. Dlatego wyzwań na pewno nam nie zabraknie.
Dziękuję za rozmowę.