Controlling marży w przetwórstwie mięsnym – jak nie dać się zjeść kosztom?

W branży mięsnej obowiązuje jedna, niezbyt optymistyczna prawda: marże są tu jednymi z najniższych w całym przetwórstwie spożywczym. To przestrzeń, w której o sukcesie decydują nie wielkie skoki przychodów, ale umiejętność wyciągnięcia zysku z każdego kilograma surowca, z każdej godziny pracy maszyn i z każdej transakcji sprzedaży. W tym środowisku tradycyjna księgowość, która jedynie rejestruje przeszłość, przestaje wystarczać. Potrzeba czegoś więcej – narzędzia, które pozwala nie tylko stwierdzić, że marża spadła, ale przede wszystkim zrozumieć, dlaczego tak się stało i co zrobić, by ją odbudować. Tym narzędziem jest controlling marży.

Dlaczego w branży mięsnej marża jest tak wrażliwa?
Zanim przejdziemy do narzędzi, warto zrozumieć specyfikę. Marża w zakładzie mięsnym to wypadkowa kilku niezwykle zmiennych czynników, które sprawiają, że jest ona bardziej krucha niż w wielu innych sektorach.
Po pierwsze, to cena surowca. Wieprzowina, wołowina czy drób to surowce, których ceny potrafią skoczyć o kilkanaście procent w ciągu kilku tygodni pod wpływem suszy, embarga, chorób zwierząt czy zmiany popytu na rynkach światowych. Firma, która nie ma narzędzi do śledzenia i prognozowania tych zmian, skazana jest na ciągłe zaskoczenie, które natychmiast odbija się na marży.
Po drugie, to koszty energii i logistyki chłodniczej. Przetwórstwo mięsne to proces energochłonny, a utrzymanie łańcucha chłodniczego od ubojni do sklepu to ogromne wyzwanie logistyczne i finansowe. Wzrost cen gazu czy prądu to dla masarni cios, który potrafi zniweczyć cały wypracowany zysk.
Po trzecie, to wydajność i marnotrawstwo. W przetwórstwie mięsnym każda partia, która nie przeszła kontroli jakości, każdy kilogram, który trafił do utylizacji, to nie tylko strata surowca, ale i zamrożona energia, praca i czas. To bezpośrednie uderzenie w marżę.
Wreszcie, presja ze strony odbiorców. Sieci handlowe, które często są głównym kanałem dystrybucji, mają ogromną siłę negocjacyjną. Walka o półkę sklepową to często walka o przysłowiowe grosze, które decydują o tym, czy dany produkt jest opłacalny, czy przynosi stratę.

Koszty, które pożerają marżę – gdzie ich szukać?
Controlling marży zaczyna się od odpowiedzi na pytanie: gdzie uciekają nasze pieniądze? Wiele firm w branży mięsnej ma świadomość kosztów bezpośrednich, takich jak zakup surowca czy opakowania. Prawdziwe wyzwanie stanowią koszty, które są trudniejsze do uchwycenia, a które często pożerają marżę w sposób niezauważalny.
Jednym z takich obszarów są koszty magazynowania. Mięso to produkt szybko psujący się. Każdy dodatkowy dzień przechowywania w chłodni to nie tylko koszt energii, ale i ryzyko utraty wartości towaru. Controlling pozwala policzyć, ile tak naprawdę kosztuje nas trzymanie zapasu. Optymalizacja stanów magazynowych, wdrożenie metody FIFO (pierwsze weszło, pierwsze wyszło) czy ograniczenie przeterminowań to konkretne działania, które przekładają się na widoczną poprawę marży.
Drugi obszar to koszty jakości. W branży mięsnej są one szczególnie dotkliwe. Wycofanie partii produktu ze sklepów, utrata zaufania klientów, kary od sieci handlowych – to wszystko są realne pieniądze, które mogą zrujnować marżę. Controlling jakości to monitorowanie wskaźników reklamacji, analiza kosztów utylizacji i inwestycje w systemy zapewnienia jakości, które w długim terminie chronią rentowność.
Trzecim, często pomijanym obszarem, są koszty pracy. W przetwórstwie mięsnym, gdzie wiele procesów wciąż wymaga ręcznej pracy, koszty wynagrodzeń stanowią znaczącą część wydatków. Controlling pracy to nie tylko patrzenie na wysokość pensji, ale przede wszystkim na wydajność – ile kilogramów produktu przypada na jednego pracownika, ile czasu zajmuje wykonanie konkretnej operacji. To analiza, która pozwala zidentyfikować wąskie gardła i usprawnić procesy.

Jak kontrolować marżę produktu? Poziom szczegółowości, który zmienia perspektywę
Właściciele masarni często znają marżę całej firmy. Wiedzą, czy na koniec miesiąca był zysk czy strata. Ale to wiedza ogólna, która nie mówi, gdzie szukać problemów. Prawdziwy controlling zaczyna się na poziomie pojedynczego produktu lub grupy produktowej.
Wyobraźmy sobie zakład produkujący kilkadziesiąt rodzajów wędlin i kiełbas. Analiza marży całego asortymentu może pokazać średni poziom, powiedzmy, 15%. Ale gdy zagłębimy się w dane, okazuje się, że:

  • Wędlina premium, stanowiąca 20% sprzedaży, przynosi marżę 35%.
  • Popularna kiełbasa grillowa, stanowiąca 50% sprzedaży, przynosi marżę 10%.
  • Tania parówka, stanowiąca 30% sprzedaży, pracuje na marży 0% lub nawet na stracie.

To odkrycie zmienia wszystko. Nagle okazuje się, że firma nie zarabia na swoim flagowym, najchętniej kupowanym produkcie. Controlling marży pozwala na podjęcie konkretnych decyzji: podnieść cenę parówki, zmienić jej recepturę, by obniżyć koszty, lub wycofać ją z oferty, koncentrując się na bardziej rentownych produktach. To właśnie ten poziom szczegółowości decyduje o sukcesie.

Marża a płynność – jak ich nie mylić?
To jeden z kluczowych błędów, jakie popełniają przedsiębiorcy. Wysoka marża księgowa nie zawsze oznacza zdrową firmę. Można mieć świetną marżę, ale równocześnie mieć problemy z płynnością. Jak to możliwe? Z powodu zamrożonego kapitału.
Wyobraźmy sobie firmę, która produkuje wyroby z długim terminem przydatności. Kupuje surowiec, produkuje, magazynuje, a następnie sprzedaje z odroczonym terminem płatności, powiedzmy 60 dni. Przez te 60 dni firma nie ma gotówki, a już zapłaciła za surowiec, pracę i energię. Jej marża księgowa może być wysoka, ale jeśli zabraknie jej pieniędzy na opłacenie kolejnej dostawy surowca, firma stanie.
Controlling marży musi być zatem nierozerwalnie związany z zarządzaniem kapitałem pracującym. Należy analizować nie tylko marżę, ale także cykl konwersji gotówki – czas od zapłaty za surowiec do otrzymania zapłaty od klienta. Im krótszy ten cykl, tym lepiej. W branży mięsnej, gdzie rotacja jest kluczowa, controlling przepływów pieniężnych (cash flow) jest równie ważny, co analiza marży.

Marża to nie przypadek
W branży mięsnej marża nie jest dziełem przypadku. Jest wynikiem świadomych decyzji, precyzyjnych analiz i ciągłego doskonalenia. Controlling marży to narzędzie, które pozwala przejąć kontrolę nad tym, co w firmie najważniejsze – nad jej rentownością. To proces, który wymaga zaangażowania, odpowiednich narzędzi i zmiany myślenia – od biernego rejestrowania kosztów do aktywnego zarządzania nimi.
W dzisiejszych czasach, gdy marże w przetwórstwie mięsnym są relatywnie niskie, umiejętność ich ochrony i zwiększania staje się fundamentem przetrwania i rozwoju. Controlling może uchronić firmę przed finansową zapaścią i otwierając drogę do stabilnego wzrostu.

Adriana Wszołek
PREZES ZARZĄDU
CFO MANAGEMENT KLB
a.wszolek@kancelaria-klb.pl

Udostępnij