Myjesz, dezynfekujesz, a pleśń wraca? Oto dlaczego i jak to naprawić?

Znasz to uczucie? Mycie za myciem, dezynfekcja za dezynfekcją, a po kilku tygodniach ten sam ciemny nalot w narożniku sufitu, przy uszczelnieniu silikonowym, na tylnej ścianie magazynu. Pleśń wraca, jeśli nie ma dobrej wentylacji, ale jak sobie z nią radzić?

Jeśli prowadzisz zakład produkcji spożywczej i masz z tym problem, ten artykuł jest właśnie dla Ciebie, nie po to, żeby straszyć, choć powody do niepokoju są poważne, lecz po to, żeby pokazać, dlaczego pleśń tak często wygrywa i co konkretnie można z tym zrobić.

Pleśń nie lubi być widoczna, ale audytorzy jednak zawsze ją znajdą
Audytorzy wiedzą, gdzie patrzeć. Łączenia silikonowe na styku ściany i sufitu, narożniki pomieszczeń, miejsca za liniami technologicznymi, tylne ściany magazynów czystych pojemników, to klasyczne lokalizacje sprawdzane w pierwszej kolejności. Ciemne wykwity w odcieniach zieleni, brązu czy czerni to sygnał, który nie wymaga żadnych dodatkowych wyjaśnień: niezgodność, pytania, dokumentacja, a w najgorszym przypadku wstrzymanie produkcji lub utrata certyfikatu.
Zanim jednak przejdziemy do działań naprawczych, warto zrozumieć, dlaczego pleśń wraca, mimo regularnego mycia i dezynfekcji.

Dlaczego pleśń wraca? Czego nie widać gołym okiem
Pleśnie to grzyby, które ewoluowały przez miliony lat, aby przetrwać w trudnych warunkach. Ich zarodniki stale unoszą się w powietrzu, w każdym pomieszczeniu, w każdym zakładzie. Sama ich obecność nie jest problemem, problemem staje się moment, gdy znajdą warunki do rozwoju.
W zakładach produkcji spożywczej te warunki są niemal idealnie stworzone przez naturę samego procesu:
– Wilgoć to absolutny numer jeden. Podwyższona wilgotność powietrza, kondensacja na chłodnych powierzchniach, niedosuszone pojemniki po myciu, wilgotne zakamarki za maszynami – bez wilgoci pleśń nie może się rozwijać, a przy jej obecności trudno ją zatrzymać samymi środkami dezynfekującymi.
– Brak cyrkulacji powietrza to drugi, równie groźny czynnik. Narożniki pomieszczeń, przestrzenie za urządzeniami, zastawione magazyny – we wszystkich tych miejscach powietrze po prostu stoi, a stojące, wilgotne powietrze to raj dla zarodników pleśni.
– Mikrouszkodzenia materiałów robią swoje po cichu. Silikony, uszczelki, elementy gumowe i tworzywa sztuczne o chropowatej fakturze z czasem tworzą mikropory, w których zarodniki doskonale się zagnieżdżają. Żaden preparat dezynfekujący nie dotrze do wnętrza materiału, jeśli pleśń zdążyła się już głęboko zakorzenić.
– Brak mechanicznego naruszania powierzchni to zaproszenie dla mikroorganizmów. Pleśń doskonale rozwija się na powierzchniach, których nikt nie rusza – deskach teflonowych odłożonych na kilka tygodni, pojemnikach stojących z tyłu magazynu od miesięcy. Spokój i wilgoć to wszystko, czego potrzebuje.

Wentylacja: cichy współwinny, o którym wszyscy zapominają
W rozmowach o pleśni temat wentylacji pojawia się zaskakująco rzadko. Koncentrujemy się na doborze środków myjących i procedurach dezynfekcji – i słusznie – jednak wentylacja jest równie kluczowym elementem całej układanki, który bywa pomijany.
Zła wentylacja to nie tylko kwestia komfortu pracy, lecz aktywny czynnik sprzyjający powstawaniu pleśni. Wilgotne powietrze, które nie jest efektywnie wymieniane, osadza wilgoć na ścianach, sufitach i uszczelnieniach. Kondensacja pojawia się w miejscach, gdzie powietrze „stoi” najdłużej, a właśnie tam pleśń najchętniej się kolonizuje.
Warto zadać sobie kilka pytań kontrolnych:
– Czy wentylacja w magazynach czystych pojemników działa poprawnie? Pojemniki trafiają do magazynu wilgotne, gdy myjka nie ma skutecznej funkcji osuszania, a niewystarczająca wentylacja sprawia, że wilgoć nie ma jak odparować. Efektem są idealne warunki dla pleśni, która pojawia się na pojemnikach stojących najdłużej – tych z tyłu magazynu, których nie dotyczy zasada FIFO.
– Czy chłodnie i strefy mokre mają odpowiednią cyrkulację powietrza? Niska temperatura sama w sobie nie hamuje wszystkich gatunków pleśni, część z nich doskonale radzi sobie w warunkach chłodniczych. Połączenie niskiej temperatury, wysokiej wilgotności i braku przepływu powietrza to klasyczna pułapka.
– Kiedy ostatni raz serwisowano instalację wentylacyjną? Filtry, kanały i nawiewniki wymagają regularnych przeglądów. Zatkane filtry nie tylko obniżają skuteczność wentylacji, ale mogą same stać się źródłem zanieczyszczeń mikrobiologicznych rozsiewanych po całym zakładzie.

Jeśli pleśń wraca mimo regularnego mycia i dezynfekcji, a instalacja wentylacyjna nie była serwisowana od dłuższego czasu, to właśnie tam może leżeć odpowiedź.

Gdzie szukać pleśni, zanim znajdzie ją audytor?
Regularne przeglądy newralgicznych miejsc zwracają się wielokrotnie. Warto systematycznie kontrolować:
– Łączenia silikonowe i uszczelnienia – silikon z czasem degraduje i tworzy mikropory. Nawet najlepszy preparat dezynfekujący nie usunie pleśni, jeśli wniknęła w głąb materiału. Konieczne staje się wówczas mechaniczne usunięcie starego silikonu, dezynfekcja podłoża i nałożenie nowego – najlepiej z dodatkiem substancji antybakteryjnych, dopuszczonego do kontaktu z żywnością.
– Sufity i narożniki ścian – miejsca, gdzie przepływ powietrza jest najsłabszy i kondensacja pojawia się najczęściej.
– Magazyny czystych pojemników – ze szczególnym uwzględnieniem tylnych stref i pojemników magazynowanych najdłużej.
– Rzadko używane elementy wyposażenia – deski teflonowe, formy i narzędzia pomocnicze odstawione na dłuższy czas bez regularnego mycia.
– Przestrzenie za liniami technologicznymi – trudno dostępne, często pomijane w codziennych harmonogramach mycia.

Co naprawdę działa: prawidłowe mycie, właściwe preparaty i mechanika
Prawidłowe mycie jako podstawa usuwania ognisk pleśni
W pierwszej fazie, gdy pleśń nie zdążyła się jeszcze zakotwiczyć głęboko w strukturze materiału, możliwe jest jej skuteczne usunięcie poprzez dokładne mycie mechaniczne i dezynfekcję. Żaden preparat nie zastąpi jednak fizycznego usuwania brudu i biofilmu, jeśli mycie jest powierzchowne, zbyt krótkie lub pomija newralgiczne strefy, dezynfekcja nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Czas kontaktu piany, właściwe stężenie preparatu i pełne pokrycie powierzchni to parametry, które każdorazowo mają znaczenie. W takich przypadkach dedykowanym rozwiązaniem jest Mulomir Chlor.

Dobór preparatu dostosowanego do rodzaju powierzchni i zagrożenia
Nie każdy środek poradzi sobie z pleśniami. W praktyce preparaty pianowe o wysokiej zawartości chloru, takie jak Mulomir HD Plus, radzą sobie z tym problemem bardzo skutecznie, ponieważ zawierają dodatkowe substancje wspierające działanie biobójcze. Preparat musi być każdorazowo dobrany do rodzaju powierzchni i warunków panujących w konkretnym miejscu zakładu.

Działania mechaniczne przy zaawansowanych problemach
Sytuacja komplikuje się, gdy pleśń wniknie głęboko w strukturę silikonów, wówczas nie ma możliwości jej skutecznego usunięcia samymi środkami dezynfekującymi. Konieczne staje się mechaniczne usunięcie zainfekowanego materiału, dokładna dezynfekcja podłoża oraz nałożenie nowego silikonu dopuszczonego do kontaktu z żywnością. Coraz częściej stosowane są silikony zawierające dodatki antybakteryjne, które wydłużają ich żywotność i poprawiają bezpieczeństwo higieniczne. Pominięcie etapu mechanicznego sprawia, że problem wraca – źródło nie zostało bowiem wyeliminowane.

Organizacja, która chroni: FIFO, osuszanie, szkolenia
Nawet najlepszy preparat myjący nie zastąpi właściwej organizacji pracy.
– Zasada FIFO w magazynach – pierwsze wchodzi, pierwsze wychodzi – dotyczy nie tylko surowców i produktów, ale przede wszystkim czystych pojemników. Pojemnik tygodniami stojący w tyle magazynu to pojemnik z bardzo dużą szansą na rozwinięcie pleśni.
– Osuszanie po myciu jest równie istotne jak sam proces mycia. Jeśli myjka nie ma skutecznej funkcji osuszania, wilgoć przenosi się razem z pojemnikami do magazynów. Systemy nadmuchowe, tunele suszące i poprawa cyrkulacji powietrza w strefie mycia to inwestycje bezpośrednio przekładające się na bezpieczeństwo mikrobiologiczne.
– Szkolenia personelu zmieniają nastawienie do problemu. Wiedza o tym, dlaczego pleśń powstaje i gdzie szukać jej oznak, sprawia, że pracownicy stają się pierwszą linią obrony, a nie jedynie wykonawcami harmonogramu mycia. Zrozumienie mechanizmu problemu przekłada się bezpośrednio na jakość wykonywanej pracy.
– Regularny monitoring pozwala reagować, zanim problem urośnie. Kontrola wizualna newralgicznych miejsc, sprawdzanie parametrów procesów mycia i systematyczny przegląd instalacji wentylacyjnych oraz myjących – im wcześniej wykryje się nieprawidłowości, tym łatwiej je usunąć.

Podsumowanie: pleśń można pokonać – wymaga to jednak systemowego podejścia
Pleśń w zakładzie produkcyjnym rzadko ustępuje sama. Wraca, ponieważ warunki do jej powstawania, wilgoć, brak cyrkulacji powietrza, niedosuszone powierzchnie, nieskuteczne środki dezynfekujące – nadal są obecne.
Samo zwiększenie częstotliwości mycia nie wystarczy, jeśli nie wyeliminujemy przyczyn.
Skuteczna walka z pleśnią wymaga spojrzenia na problem całościowo: preparatów dobranych do konkretnych zagrożeń, prawidłowego mycia mechanicznego, sprawnej wentylacji, właściwej organizacji magazynowania i regularnego monitoringu. Kiedy te elementy działają razem, pleśń po prostu nie ma warunków, żeby się rozwijać.
Jeśli pleśń w Twoim zakładzie wraca mimo podejmowanych działań, warto przyjrzeć się całemu procesowi od nowa, najlepiej z zewnętrznym wsparciem technicznym i doradztwem w zakresie doboru właściwych rozwiązań.
Skontaktuj się z InvestaChem! Wspólnie znajdziemy przyczynę nawrotów pleśni i dobierzemy rozwiązania dopasowane do warunków panujących w Twoim zakładzie.

www.investachem.pl

Mariusz Mierzwa specjalista w obszarze higieny w przemyśle spożywczym i kosmetycznym oraz w zakresie bioasekuracji. Od lat prowadzi audyty higieniczne dla szerokiego przekroju przedsiębiorstw, zarówno polskich firm rodzinnych, jak i międzynarodowych korporacji. Autor i współautor 13 publikacji naukowych z zakresu żywienia człowieka oraz technologii żywności. W swojej pracy łączy wiedzę naukową z praktycznym doświadczeniem, tworząc rozwiązania dopasowane do realiów zakładów produkcyjnych.
Jego podejście do higieny jest horyzontalne — obejmuje całość procesów i ich wzajemne powiązania. Kluczowym elementem jego metodologii jest podejście behawioralne, zakładające, że trwała poprawa higieny wynika nie tylko z procedur i technologii, ale przede wszystkim z postaw, nawyków i zachowań pracowników. Dlatego proponowane przez niego rozwiązania koncentrują się na budowaniu kultury higienicznej, która wspiera bezpieczeństwo produktów, efektywność produkcji oraz zgodność z wymaganiami prawa i norm branżowych.

Udostępnij