Strefa PREMIUM
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.


30 grudnia 2026 roku zaczyna obowiązywać unijne rozporządzenie o produktach niepowodujących wylesiania, znane jako EUDR. Dla zakładu przetwórstwa mięsa oznacza ono trzy pozycje: bydło i wyroby z niego, skóry oraz soję w paszy. Każdą z nich trzeba będzie umieć wywieść do miejsca, z którego pochodzi. Nie dotyczy to ochrony lasów tropikalnych – zasadniczym pytaniem jest skąd weźmiecie dane.
Co dokładnie jest na liście?
EUDR obejmuje siedem towarów: bydło, soję, kakao, kawę, olej palmowy, kauczuk i drewno. Branży mięsnej dotyczą dwa, choć pojawiają się w zakładzie z dwóch zupełnie różnych stron. Bydło i produkty pochodne to żywiec, mięso wołowe, jadalne podroby, a także skóry surowe oraz garbowane. Soja pojawia się dużo wcześniej, bo jako komponent paszowy na etapie, na którym zakład zwykle nie patrzy, bo to nie jego zakup.
Termin stosowania przesuwano dwukrotnie. Dziś to 30 grudnia 2026 roku, również dla mikro- i małych przedsiębiorstw, przy zapowiedzi łagodniejszego podejścia kontrolnego w pierwszych miesiącach. Warto to przeczytać dokładnie: okres przejściowy dotyczy kontroli, nie obowiązku.
Mechanizm nazywa się należytą starannością i składa się z trzech kroków: zebrania informacji o pochodzeniu surowca, oceny ryzyka, a następnie złożenia oświadczenia w unijnym systemie teleinformatycznym. Sankcje krajowe mają obejmować co najmniej grzywny, konfiskatę towaru albo przychodu z niego oraz czasowy zakaz wprowadzania produktów na rynek. W branży o marżach liczonych w groszach na kilogramie ostatnia z tych trzech boli bardziej niż pierwsza.
Pytanie, na które trudno dziś odpowiedzieć
„Od kogo kupiliście tę partię?” Pytanie znane z reklamacji i z kontroli. Różnica polega na tym, że od grudnia trzeba będzie na nie odpowiadać nie po fakcie, tylko zawczasu konkretnym dokumentem. Droga surowca rzadko bywa krótka. Rolnik, skup, pośrednik, ubojnia, rozbiór, przetwórstwo. Informacje o pochodzeniu istnieją na każdym z tych etapów, tylko zebrane osobno: w dokumentach przewozowych, w paszportach bydła, w systemie weterynaryjnym, na fakturze, w mailu od pośrednika z załączonym arkuszem. Przy soi jest jeszcze ciekawiej, bo zakład jej nie kupuje. Kupuje paszę, a dane musi dostać od producenta, który sam dostaje je od importera.
I tu leży prawdziwa trudność. EUDR każe udowodnić coś o surowcu, który przeszedł przez trzy ręce przed Waszą bramą. Prawnik napisze procedurę w tydzień. Gorzej z kompletnością, formatami i tym, czy dostawca w ogóle odpowie na maila przed końcem miesiąca.

Zanim powstanie oświadczenie potrzebna jest warstwa, która sprawdza dane
Narzędzia klasy Talend, wchodzące w skład portfolio Qlik, służą do rzeczy, która w tym kontekście przestaje być techniczną ciekawostką i staje się warunkiem spokojnego grudnia: zbierania danych z dowolnych źródeł — baz, plików, systemów ERP, interfejsów API, arkuszy przysyłanych mailem — i sprowadzania ich do jednej, spójnej postaci.
Najważniejsze dzieje się jednak krok wcześniej, na etapie reguł jakości. Partia, przy której brakuje danych o pochodzeniu, nie przechodzi dalej. Zostaje oznaczona i wraca do dostawcy w listopadzie, kiedy jeszcze można o nią poprosić, a nie w styczniu, kiedy pyta o nią inspektor. Różnica między jednym a drugim terminem to w praktyce różnica między korektą a postępowaniem.
Druga rzecz to pochodzenie informacji, skąd przyszła, kiedy i od kogo. Za dwa lata, przy pytaniu o konkretną partię z grudnia 2026, nikt nie będzie rekonstruował jej z pamięci i segregatorów.
Druga strona tej samej monety: ESG, z którego Was zwolniono
Równolegle wydarzyło się coś, co w branży przyjęto z ulgą. Dyrektywa Omnibus I, obowiązująca od 18 marca 2026 roku, podniosła progi raportowania zrównoważonego rozwoju do tysiąca pracowników i 450 milionów euro obrotu. Liczba firm objętych obowiązkiem w całej Unii spadła z około pięćdziesięciu tysięcy do około pięciu. Liczbę punktów danych w standardach ESRS ścięto z ponad tysiąca do trzystu dwudziestu, a standardy sektorowe przestały być obowiązkowe.
Państwa członkowskie mają na wdrożenie czas do 19 marca 2027 roku. Praktycznie oznacza to, że polski zakład mięsny raportu ESG składać nie będzie.
Pytanie o ślad węglowy i tak przyjdzie, tylko nie z ministerstwa. Sieć handlowa jest objęta obowiązkiem i jej emisje w łańcuchu wartości to Wasza produkcja. Bank liczy swój portfel kredytowy. Niemiecki odbiorca ma własną ankietę, niezależną od unijnych progów, i przysyła ją co kwartał.
Jest w nowych przepisach jeden szczegół, o którym w branży mówi się rzadko. Firmy poniżej progu zostały opisane jako podmioty chronione, co ogranicza zakres danych, jakich partner z łańcucha wartości może od nich żądać, do tego, co obejmuje dobrowolny standard dla mniejszych firm. Istnieje więc granica, na którą można się powołać w rozmowie z odbiorcą. Żeby się na nią powołać, trzeba wiedzieć, gdzie przebiega i mieć policzone to, co leży po Waszej stronie.
Ten sam kilogram, dwa raporty
Zużycie energii na tonę wyrobu. Woda. Straty na linii. Temperatura w chłodniach i czas jej utrzymania. Kilometry przejechane przez chłodnie samochodowe. To nie są dane środowiskowe, które trzeba dopiero zacząć zbierać. To są dane produkcyjne, które macie od lat, policzone tylko w innym podziale.
Zakład, który ma je zestawione na poziomie partii, dostaje dwie rzeczy z jednego zapytania: koszt jednostkowy i ślad środowiskowy. Qlik Sense, platforma analityczna, na której te dane się ogląda, nie wie, czy liczy się właśnie rentowność, czy wypełnia ankietę dla sieci. To ta sama liczba, podana dwóm różnym odbiorcom. Ankieta przestaje być wtedy projektem na dwa tygodnie i staje się eksportem.
Jeden wniosek na koniec
Zbieranie danych od dostawców trwa dłużej, niż się wydaje – zwłaszcza gdy połowa z nich jeszcze nie wie, że ktoś o te dane poprosi. W grudniu nie będzie już czasu, żeby je zbierać. Będzie czas tylko na to, żeby je pokazać.
Hogart Business Intelligence Sp. z o.o., certyfikowany partner Qlik w Polsce, wdraża w zakładach produkcyjnych warstwę integracji i jakości danych opartą na Talend oraz analitykę w Qlik Sense. Nie doradzamy w sprawach regulacyjnych, gdyż od tego są prawnicy. Budujemy to, na czym taka dokumentacja może się oprzeć, żeby dało się ją złożyć na czas i obronić później.
Hogart Business Intelligence Sp. z o.o.
ul. Okopowa 58/72 | 01-042 Warszawa
tel. .+48 22 364 50 55
e-mail: info@hogart-bi.pl
www.businessintelligence.pl