Strefa PREMIUM
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.


W obliczu nowych regulacji unijnych, zagrożeń dla eksportu oraz gwałtownego spadku krajowej produkcji trzody chlewnej branża mięsna stoi dziś przed szeregiem wyzwań o strategicznym znaczeniu. O konsekwencjach EUDR, sytuacji na rynkach międzynarodowych i potrzebie pilnych działań systemowych z Witoldem Choińskim, prezesem Związku Polskie Mięso, rozmawia Katarzyna Salomon.
Panie Prezesie, zacznijmy od tematu, który w ostatnich miesiącach wywołuje w branży mięsnej duże emocje – mam na myśli przygotowania do wdrożenia rozporządzenia EUDR. Na ile jest to dziś realne wyzwanie dla przedsiębiorstw?
26 listopada 2025 r., Parlament Europejski przegłosował zmiany (tzw. „ukierunkowaną rewizję”) EUDR – chodzi o projekt COM(2025)652, czyli jednoroczne przesunięcie stosowania EUDR dla wszystkich firm: duzi/średni operatorzy: z 30.12.2025 na 30.12.2026, mikro i mali: z 30.06.2026 na 30.06.2027. Uproszczenie due diligence – pełne oświadczenie ma składać tylko pierwszy podmiot wprowadzający produkt na rynek UE, a kolejni w łańcuchu przekazują tylko numer tego oświadczenia; mikro i mali pierwotni operatorzy składają jednorazową, uproszczoną deklarację. Jednocześnie PE zażądał przeglądu uproszczeń do 30 kwietnia 2026 r. wskazując na brak gotowych narzędzi, niejasności interpretacyjne oraz brak przewodników dla przedsiębiorstw. Rezolucja ta pokazuje, że problem wdrożenia EUDR został dostrzeżony także na poziomie unijnym. Wspólnie z innymi organizacjami przygotowaliśmy również propozycję zmian, która zakłada wykorzystanie dotychczas funkcjonujących systemów identyfikacji i rejestracji bydła (IRZ/IRZplus, systemy weterynaryjne, obowiązkowe znakowanie i etykietowanie wołowiny), oparte na rozporządzeniu (WE) nr 1760/2000 oraz rozporządzeniu (UE) 2016/429. Zapewniają one pełną identyfikowalność od pojedynczego zwierzęcia do opakowania mięsa – z podaniem miejsca „urodzenia, chowu i uboju” na etykiecie. Te systemy już dziś spełniają wymogi śledzenia pochodzenia i raportowania ale zachowują cele EUDR, wzmacniają skuteczność ich osiągania i przede wszystkim znacząco redukują koszty i ryzyko chaosu danych. Zamiast dublować systemy, wykorzystajmy to, co już działa i jest kontrolowane przez Państwo.
Kolejnym powtarzającym się tematem jest pogarszająca się sytuacja w krajowej produkcji trzody chlewnej. Od lat apelują Państwo o strategię odbudowy. Dlaczego jest ona tak niezbędna?
Bo mówimy o sektorze strategicznym dla polskiego rolnictwa i przetwórstwa. W ciągu 10-15 lat pogłowie świń spadło o ponad 50%. Polska, która jeszcze niedawno była jednym z czołowych producentów wieprzowiny w Unii Europejskiej, dziś musi coraz więcej importować – głównie z Danii i Niemiec. Prognoza przygotowana przez Ernst & Young i potwierdzona przez naszą organizację pokazuje, że powrót do skali produkcji sprzed 15 lat mógłby w ciągu pięciu lat przynieść polskiej gospodarce dodatkowe 50 mld zł. Brak własnego surowca oznacza uzależnienie od importu, co osłabia bezpieczeństwo żywnościowe i marginalizuje polskich rolników. Jeśli surowca nie ma w kraju, zakłady muszą go sprowadzać, co czyni nas raczej przetwórcami niż producentami mięsa. To z kolei osłabia wieś, gospodarkę i potencjał eksportowy. Odbudowa produkcji trzody chlewnej to konieczność – gospodarcza, strategiczna i społeczna.
Branża zwraca również uwagę na projekt ustawy wprowadzającej Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta (ROP). Dlaczego budzi on tak duże obawy?
Ponieważ proponowana konstrukcja ROP sprowadza się do wprowadzenia nowej daniny publicznej – opłaty opakowaniowej pobieranej od każdego kilograma opakowania. Tak wynika z założeń projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych (UC100). To dodatkowe obciążenie finansowe, które znacząco zwiększy koszty działalności przedsiębiorstw. Co więcej, kontrola naliczania i uiszczania opłaty ma należeć do marszałków województw, co rodzi dodatkowe ryzyko administracyjne i organizacyjne. Branża potrzebuje rozwiązań racjonalnych i proporcjonalnych – a nie kolejnych, kosztownych obowiązków.
Nie można pominąć tematu chorób zakaźnych zwierząt, które od lat są jednym z największych zagrożeń dla produkcji. Jak wygląda sytuacja z perspektywy branży?
Niestety, nadal brakuje skutecznych narzędzi walki z ASF, grypą ptaków i innymi chorobami zakaźnymi. Każde ognisko to efekt domina: wysokie koszty likwidacji, spadek produkcji, utrata rynków, spadek dochodów rolników i pracowników branży. Utrzymywanie zakazów importowych przez kraje trzecie, nawet po likwidacji ogniska, powoduje, że na powrót na te rynki trzeba czekać latami. Jeśli zakład traci możliwość eksportu np. do Japonii, Korei czy Chin, nadwyżki trafiają na rynek unijny, co powoduje presję na obniżkę cen i destabilizuje całą branżę – w tym także sektory powiązane, jak rynek pasz czy zbóż. To ogromne, systemowe obciążenie zarówno dla firm, jak i finansów publicznych.
Na koniec chciałabym zapytać o kwestie związane z umowami międzynarodowymi, zwłaszcza MERCOSUR oraz rosnącym importem z Ukrainy. Jakie ryzyka widzi Związek Polskie Mięso?
Ryzyka są poważne i wielowymiarowe. Umowa MERCOSUR przewiduje duże kontyngenty importowe – około 180 tys. ton mięsa drobiowego bez ceł, a dla wołowiny około 99 tys. ton z preferencyjną stawką 7,5%. Produkcja mięsa w krajach Mercosuru jest o 20-40% tańsza niż w UE ze względu na niższe koszty pracy, mniej rygorystyczne przepisy środowiskowe i mniejsze obciążenia prawne. Choć formalnie wymagane są standardy sanitarne i fitosanitarne, w praktyce w naszej ocenie wiele z nich jest nieweryfikowalnych. Tanie mięso może więc szerokim strumieniem napłynąć do Unii, w tym do Polski, obniżając ceny i wymuszając na lokalnych producentach obniżanie kosztów lub marż. Najbardziej ucierpią mniejsze gospodarstwa, które przy wysokich wymaganiach unijnych nie będą w stanie konkurować kosztowo. To realne zagrożenie dla stabilności europejskiego i polskiego rolnictwa.
Witold Choiński
Prezes Zarządu Związku POLSKIE MIĘSO
W roku 2018 uzyskał tytuł doktora nauk rolniczych na Wydziale Żywienia Człowieka i Konsumpcji Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W 2016 roku otrzymał dyplom MBA (EXECUTIVE MASTER OF BUSINESS ADMINISTRATION) w Francuskim Instytucie Zarządzania w Warszawie. W latach 1998-2001 był uczestnikiem Studiów Doktoranckich w Szkole Głównej Handlowej przy Kolegium Zarządzania i Finansów. W 1996 roku uzyskał tytuł mgr inż. Rolnictwa, spec. Ochrona Środowiska Rolniczego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Jest autorem wielu publikacji w obronie polskiego biznesu żywnościowego, a także dydaktyce i obronie polskiej wsi.