„Nigdy nie szłam… na skróty” Marianna Kowalczuk – droga do sukcesu

Marianna Kowalczuk – prezeska firmy VEMAG Polska i laureatka „100 Kobiet Biznesu 2025” opowiada o swojej drodze od pracy technologa do budowy jednej z najbardziej rozpoznawalnych firm w branży mięsnej. O przełomowych wdrożeniach oraz o tym, jak dziś wspiera zakłady w procesach automatyzacji rozmawia z Katarzyną Salomon.

Znalazła się Pani w gronie „100 Kobiet Biznesu 2025”. Jak przyjęła Pani tę wiadomość i co oznacza dla Pani to wyróżnienie w wymiarze osobistym oraz zawodowym?
Wiadomość i zaproszenie na galę wręczenia tego zaszczytnego wyróżnienia bardzo mnie zaskoczyła, ale i bardzo ucieszyła. W wymiarze osobistym przyjęłam to wyróżnienie jako podziękowanie za ciężką i uczciwą pracę, którą zawsze wykonywałam z pasją i wielkim zaangażowaniem. W wymiarze zawodowym – to ukoronowanie mojej długoletniej pracy zawodowej oraz pracy całego mojego zespołu. Cieszę się, że została ona dostrzeżona i doceniona w oparciu o obiektywne kryteria tego rankingu: dynamiki sprzedaży, dynamiki zysku i skali przychodów firmy.

Jakimi wartościami kieruje się Pani w prowadzeniu biznesu i w jaki sposób wpływają one na codzienne decyzje podejmowane w VEMAG Polska?
Nigdy nie szłam na skróty, byłam zawsze bardzo konsekwentna i uczciwa w swoich działaniach, zarówno w stosunku do swoich pracowników, jak też klientów i kontrahentów. Wymagałam zawsze bardzo dużo od siebie, starałam się też skupiać wokół siebie takich pracowników, którzy podzielają takie same wartości. Kiedyś jedna z osób powiedziała mi, że jestem „taką mamą”. Tak jestem, bo każda mama zawsze dużo wymaga, ale też nigdy bezpodstawnie nie skarci. Firmę zawsze porównywałam do rodziny. Kiedy rodzina się rozumie, to i w rodzinie dobrze się dzieje.

Branża mięsna wciąż bywa postrzegana jako typowo męska. Jakie doświadczenia towarzyszą Pani jako kobiecie pełniącej funkcję zarządczą w takim środowisku?
Branża techniczna była w przeszłości zarezerwowana tylko dla mężczyzn. Ja tego tak nie postrzegałam uważając, że kobiety równie dobrze mogą się w niej odnaleźć. A cechy kobiece, takie jak: wielozadaniowość, odpowiedzialność, zdyscyplinowanie, determinacja w działaniu, kreatywność bardzo dobrze się tutaj sprawdzają. Początkowo jednak trzeba było dwu-trzykrotnie więcej z siebie dawać, aby być zaakceptowaną i docenioną.

A z perspektywy liderki – jak to jest kierować firmą w branży, którą wiele osób nadal uważa za „męski świat”? Co w tym najbardziej motywuje, a co bywa wyzwaniem?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Sądzę jednak, że najważniejsza jest determinacja w dążeniu do celu, bardzo dobra znajomość produktów, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, szybkie podejmowanie decyzji, chęć ciągłego rozwoju i doskonalenia się, bardzo uważna analiza rynku oraz wprowadzanie zmian w celu dopasowywania się do zmieniającej się rzeczywistości. Zawsze koncentruję się na kliencie, staram się zrozumieć dokładnie jego potrzeby, aby umieć mu jak najlepiej doradzić i rozwiązać jego problemy. Tego samego też uczę moich pracowników, bo to oni tworzą przyszłość.

Jak wyglądała Pani droga zawodowa? Od czego zaczęła się Pani historia w branży i jakie etapy doprowadziły Panią do obecnej roli?
Z zawodu jestem technologiem żywności. Jestem absolwentką Wydziału Technologii Żywności SGGW ze świadomie wybraną specjalizacją Inżynieria i Maszynoznawstwo Przemysłu Spożywczego, gdzie też byłam takim „rodzynkiem” w męskim gronie. Pracę dyplomową z energochłonności wykonywałam w trzech dużych mleczarniach na liniach mleka w proszku.
Pierwszą pracę zawodową jako technolog podjęłam w masarni Społem w Pruszkowie. Po roku jednak wróciłam do pracy na uczelni, tym razem jednak w Zakładzie Towaroznawstwa na Wydziale Żywienia Człowieka. Była to końcówka lat 80-tych, czas dużych zmian w Polsce, kiedy powstawały firmy polonijne. Wykonywaliśmy wiele prac dla nowo powstających firm, wdrażając w nowo powstających zakładach produkty, których wówczas nie było na polskim rynku. Ja zajmowałam się sprawami organizacyjnymi i doborem maszyn do opracowanej i wdrażanej technologii. Zawsze jednak marzyłam o pracy, która pozwoli mi na łączenie nowoczesnej technologii, techniki i handlu zagranicznego oraz pracy z przemysłem. Taka okazja nadarzyła się w 1992, wystartowałam w rekrutacji na inżyniera sprzedaży maszyn dla przemysłu mięsnego w jednej z nowo powstających firm handlowych. Okazało się, że moim zadaniem będzie tworzenie tej działalności od zupełnego zera, poszukując zarówno dostawców po stronie zachodnich firm, jak też nawiązywanie kontaktów z polskimi zakładami. Zaczynałam od maszyn używanych. W swoich działaniach dałam się poznać jako osoba o dużych zdolnościach organizacyjnych, kompetencjach i odpowiedzialnym działaniu, zyskując sobie zaufanie zarówno klientów, jak też zachodnich kontrahentów. To oni namówili mnie wówczas do tego, aby założyć własną firmę. Tak w 1994 roku powstała firma Marimpex Machinery, której nazwa wywodziła się od mojego imienia. W firmie tej też najpierw sprzedawałam przemysłowe maszyny używane, ale zawsze marzyłam o sprzedaży maszyn nowych. Osiągnęłam ten cel ściśle współpracując z jednym z niemieckich producentów maszyn dla przemysłu mięsnego. Jako przedstawiciel tej firmy działałam bardzo aktywnie, rocznie przejeżdżałam w kraju ponad 100 tys. km oraz spędzałam dziesiątki godzin w zakładach produkcyjnych. Na początku lat dwutysięcznych spotkałam się z innowacyjną, nieznaną w Polsce technologią alginianową, którą jako pierwsza wprowadziłam do dwóch dużych klientów. Wymagało to wymyślenia całkowicie nowego produktu dopasowanego do tej technologii. Wracając z prób technologicznych w Holandii pomyślałam: w Polsce popularne były i są słone paluszki, dlatego można spróbować wyprodukować paluszki z mięsa i podzieliłam się swoim pomysłem z klientem. Klient miał opracować recepturę, a ja zajęłam się stroną techniczno-technologiczną. Dopracowanie technologii finalnego produktu zajęło nam ponad rok. Nowy produkt wprowadzony został najpierw w sklepach własnych klienta a potem w marketach. Od razu zdobył uznanie konsumentów. W rezultacie powstał nowy segment kategorii kabanosów w osłonce alginianowej. Krzywa sprzedaży maszyn na polskim rynku szybko pięła się w górę. Tym bardziej zaskakująca była propozycja niemieckiego producenta maszyn o zmianie zasad działania na polskim rynku i do tego wbrew wcześniejszym ustaleniom. Jego wizja była dla mnie nie do zaakceptowania. Byłam bardzo rozczarowana niekorzystną dla mnie i pracowników mojej firmy propozycją. Obawiałam się też ich reakcji, ponieważ wszyscy pracowali na ten sukces i byłam z nimi związana jak z rodziną. Z tego powodu w 2012 roku zakończyłam współpracę z tą firmą, a wszyscy pracownicy razem ze mną przeszli do nowo organizowanej firmy VEMAG Polska ze znacznie większym portfolio oraz obszarem działania. Wielu z nich pracuje ze mną do dzisiaj i stanowi trzon naszej firmy. Aktywnie w pracy wspierają mnie obaj synowie. Z nowo utworzoną firmą budowaliśmy swoją pozycję na rynku, a z efektów tej pracy możemy cieszyć się już dzisiaj. Warto było podjąć tę trudną wówczas decyzję.

Mówi się, że fundamentem każdej organizacji są ludzie. Jak podchodzi Pani do budowania zespołu i relacji z pracownikami? Jaką rolę odgrywają oni w rozwoju firmy?
Zdecydowanie tak, fundamentem każdej firmy są jej pracownicy. Staram się dobierać do naszego zespołu takich ludzi, którzy podzielają takie same wartości w pracy jak ja i dotychczasowa załoga. Lubię bardzo ludzi młodych, zaangażowanych, chcących się rozwijać w długiej perspektywie i którzy inspirują mnie do działania przy nowych wyzwaniach. Staram łączyć doświadczenie z młodością. Do tej pory biorę aktywny udział przy rekrutacji nowych pracowników do naszej firmy.

Z perspektywy lat – jak ocenia Pani najważniejsze zmiany zachodzące w branży mięsnej? Które trendy lub momenty uważa Pani za najbardziej przełomowe?
Z perspektywy ponad trzech dekad branża mięsna całkowicie się zmieniła, dopasowując się bardzo dobrze do zachodzących dynamicznych zmian w handlu oraz zmian w trendach żywieniowych Polaków. Całkowicie zmieniła się struktura właścicielska zakładów, powstały dobrze i nowocześnie wyposażone zakłady przemysłowe, zarówno te zarządzane przez prywatnych polskich właścicieli, jak też te zarządzane przez międzynarodowe grupy kapitałowe. Oprócz zakładów przemysłowych rozwinęły się też bardzo dobrze zakłady średniej wielkości oraz zakłady rzemieślnicze. Doskonale wykorzystaliśmy i zainwestowaliśmy środki z funduszy europejskich przy wejściu do Unii Europejskiej. Możemy być bardzo dumni z tego, jakich zmian dokonaliśmy w polskim przemyśle mięsnym, a kraje zachodnie podziwiają nas widząc te zmiany i mogą nam tylko pozazdrościć. Teraz stajemy przed nowymi wyzwaniami wynikającymi z braku siły roboczej. Z tego powodu zakłady muszą automatyzować swoje procesy produkcyjne, zarówno te duże jak też te rzemieślnicze. Dla każdego z tych zakładów automatyzacja znaczy co innego i do tego służą pomocą firmy takie jak VEMAG Polska.

VEMAG Polska od lat zajmuje silną pozycję na rynku. Jak zmieniała się firma wraz z rozwojem branży i jakie działania pozwoliły jej tę pozycję wzmocnić?
Firma VEMAG Maschinenbau – nasza firma matka jako producent nadziewarek próżniowych oraz VEMAG Anlagenbau (obecnie VETEC Anlagenbau) producent komór wędzarniczych zajmowały bardzo silną pozycję już od lat 70-tych w polskim przemyśle mięsnym. Po zmianach właścicielskich w 2001 roku VEMAG Maschinenbau rozpoczęła bardzo intensywny rozwój, zmieniając znane i uznane na świecie wielofunkcyjne przystawki w całe linie produkcyjne wykorzystywane nie tylko przy produkcji kiełbas i parówek, ale też przy produkcji mięsa mielonego, burgerów, różnego rodzaju produktów typu convenience, produktów Pet Food, ale też maszyn wykorzystywanych w innych gałęziach przemysłu spożywczego: piekarnictwo, serowarstwo, produktów typu vege, produktów bezglutenowych itd. Rozwój ten mogli nasi klienci zobaczyć w szczególności na międzynarodowych targach IFFA, ANUGA, IBA, INTERPAC. Po powstaniu w 2012 roku firmy VEMAG Polska weszliśmy na rynek również z bardzo szerokim portfolio maszyn i urządzeń nie tylko VEMAG, ale również firm takich jak: SEYDELMANN, VARIOVAC, VETEC ANLAGENBAU, FOMACO, DJM, MIVEG, które pozwalają zaoferować naszym klientom kompletne linie produkcyjne. Oprócz standardowych maszyn opracowujemy rozwiązania specjalne, szyte na miarę i dostosowane do konkretnych potrzeb klienta, a służące automatyzacji linii produkcyjnych, powstawaniu nowych produktów, co nas wyróżnia wśród firm będących na rynku.

Patrząc w przyszłość – jakie priorytety wyznacza Pani dziś dla firmy i swojej roli jako liderki?
Przyszłość firmy VEMAG Polska – to ciągły dynamiczny rozwój dopasowując się do wciąż zmieniającej się rzeczywistości oraz oczekiwań naszych klientów. Chciałabym, aby motto, jakie zaprezentowaliśmy przy powstaniu naszej firmy „VEMAG NAJKRÓTSZĄ DROGĄ DO TWOJEGO SUKCESU” pozostało zawsze aktualne, gdyż sukces naszych klientów będzie zawsze też naszym sukcesem.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij