Strefa PREMIUM
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.
Uzyskaj dostęp do unikatowych treści.
Usługa jest całkowicie BEZPŁATNA.
Wymagana jest jedynie rejestracja konta w naszym Portalu.


Blisko 30 lat rozwoju, przejście od produkcji rzemieślniczej do systemowej oraz świadome decyzje strategiczne – o tym, jak zmieniała się firma i rynek karm dla zwierząt, opowiada Kamil Rudawski, Zastępca Prezesa Zarządu Saba Sp. z o.o. W rozmowie mówi o jakości, partnerstwie z dostawcami, rentowności produkcji oraz trendach, które dziś kształtują branżę pet food.
Karmy Saba to firma rodzinna z niemal 30-letnim doświadczeniem. Jak ta ciągłość i rodzinny charakter wpływają na podejście do jakości i technologii produkcji?
W firmie rodzinnej ciągłość postrzegamy jako osobistą odpowiedzialność za markę – na naszą reputację pracujemy od blisko 30 lat i jest ona naszym najcenniejszym kapitałem. Drugi wymiar to technologia. Przez lata przeszliśmy realną zmianę skali i złożoności. Jeszcze 10 lat temu mieliśmy w ofercie dwie receptury w jednej gramaturze, a dziś to kilkadziesiąt receptur w pięciu gramaturach. Przy takim portfolio niezbędne są standardy i proces. Skala i złożoność (SKU) wymusiły na nas przejście od rzemiosła do podejścia systemowego. Technologia jest dziś dla nas narzędziem stabilizacji.

Współpracujecie Państwo z lokalnymi dostawcami. Jakie kryteria muszą spełniać, by trafić do łańcucha dostaw Karmy Saba?
Współpracujemy z lokalnymi dostawcami, którzy są w stanie konsekwentnie spełniać nasze oczekiwania. Kluczowe są dla nas powtarzalne parametry surowca. Drugim kryterium jest podejście do współpracy. Jesteśmy partnerem długodystansowym – z głównymi dostawcami pracujemy od lat. Cenimy dostawców, którzy są transparentni, reagują na uwagi i chcą rozwijać się razem z nami – wspierają nowe projekty i odpowiadają na coraz to nowe oczekiwania klientów. I to widać w praktyce: nasze kluczowe wolumeny sprzedaży opierają się na surowcach od dostawców, którzy myślą o współpracy właśnie w taki długoterminowy sposób – to raczej nie jest przypadek.
Z perspektywy niemal 30 lat działalności: jaka jedna decyzja biznesowa w produkcji karm dla zwierząt ma dziś największy wpływ na rentowność projektu?
Trudno na przestrzeni niemal 30 lat wskazać jedną decyzję, ale jeśli miałbym wybrać tę o największym wpływie na rentowność, to była nią zmiana kierunku: stopniowe odejście od batonów, które rynek postrzega jako produkt budżetowy, i konsekwentny rozwój produkcji konserw. W batonach presja cenowa jest bardzo duża, stąd przestrzeń na marżę bywa ograniczona. Konserwy otworzyły nam drogę do pracy na szerszej palecie surowców i receptur, które klienci realnie doceniają.
Drugim krokiem – w ramach tej samej strategii – było dopasowanie portfolio do trendów w mokrej karmie. Mam na myśli karmy monobiałkowe i krótkie, czytelne składy czy – coraz bardziej – segment funkcjonalny. To proces, który nadal prowadzimy, ponieważ rynek i oczekiwania klientów szybko się zmieniają.

Jakie trendy obserwujecie Państwo dziś w segmencie karm mokrych i suchych?
Ponieważ ok. 80% naszej produkcji to private label, trendy obserwujemy wspólnie z partnerami – oni często najszybciej widzą zmiany w oczekiwaniach klientów, a my wspólnie przekładamy je na receptury, na ile pozwalają na to surowce i realia produkcyjne. W karmach mokrych najsilniej widać przesunięcie w stronę premium/superpremium, wysokiej zawartości mięsa i transparentnych składów oraz rosnące zainteresowanie produktami funkcjonalnymi i dopasowanymi do etapu życia zwierzęcia. Ważnym nurtem jest też „clean label”, czyli krótsze, bardziej zrozumiałe deklaracje. W segmencie karm suchych warto doprecyzować jedną rzecz: produkujemy karmy suche suszone gorącym powietrzem (air-dried), a nie ekstrudowane. To kategoria, którą dotąd rozwijaliśmy ostrożniej, ale w przyszłości zamierzamy poświęcić jej więcej uwagi także we współpracy z partnerami private label.
Jakie wyzwania stoją obecnie przed producentami karm w Polsce – surowcowe, technologiczne czy regulacyjne?
Z perspektywy producenta, kluczowym wyzwaniem surowcowym jest dziś stabilność produktu przy rosnących wymaganiach jakościowych rynku. Wymaga to od nas ogromnych nakładów na kontrolę, których klient końcowy nie dostrzega, a które są fundamentem zaufania do marki. Równolegle mierzymy się z wysoką energochłonnością procesów produkcyjnych, gdzie media stanowią znaczący udział w kosztach wytworzenia. Całość dopełnia skomplikowane otoczenie prawne – o ile standardy UE są jasne, o tyle ich lokalne egzekwowanie w Polsce np. na poziomie powiatowym bywa niekiedy nadmiernie restrykcyjne i obciążające dla mniejszych podmiotów.
Dziękuję za rozmowę.